<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2" ?>
<rss version="0.92">
<channel>
	<docs>http://backend.userland.com/rss092</docs>
	<title></title>
	<link>http://word.power-forums.com//</link>
	<description></description>
	<managingEditor>plezantrop@o2.pl</managingEditor>
	<webMaster>plezantrop@o2.pl</webMaster>
	<lastBuildDate>Thu, 20 Nov 2008 10:02:23 GMT</lastBuildDate>
<item>
	<title>&lt;b&gt;PIERWSZA POMOC&lt;/B&gt; :: JEŚLI...</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=295#295</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: JEŚLI...&lt;br /&gt;
Wysłany: Nie Cze 01, 2008 7:53 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: orange&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 13px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Jeśli posiadasz i zechcesz dodać jakieś interesujące materiały - zarejestruj się. Jeśli jesteś Czytelnikiem a Twoje zainteresowania to film, filmografia i zagadnienia związane z techniką produkcji  i realizacji filmu, idź do
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.words.power-forums.com&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;www.words.power-forums.com&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Jeśli interesują Cię poezja i proza, wejdź na:
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.plezantropia.power-forums.com&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;www.plezantropia.power-forums.com&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
A jeśli czujesz niedosyt informacji, wróć do:
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Eakademos%3C-b%3E-f111.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Eakademos%3C-b%3E-f111.html&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
GIGANCI LITERATURY:
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Egiganci-literatury%3C-b%3E-f5.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Egiganci-literatury%3C-b%3E-f5.html&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
GIGANCI SZTUK PIĘKNYCH
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Egiganci-sztuk-pi%CAknych%3C-b%3E-f6.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://plezantropia.power-forums.com/%3Cb%3Egiganci-sztuk-pi%CAknych%3C-b%3E-f6.html&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
GIGANCI CYWILIZACJI
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.plezantropia.fora.pl/giganci-cywilizacji,46/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.plezantropia.fora.pl/giganci-cywilizacji,46/&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: RE: ULYSSES. JAMES JOYCE</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=244#244</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: AD&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 5:19 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 22px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: orange&quot;&gt;&amp;quot;FINNEGANS WAKE&amp;quot;   JAMESA JOYCEA Z  FINNEGANSWIKI (TEZAURUSEM)&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.finnegansweb.com/wiki/index.php/TOC&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.finnegansweb.com/wiki/index.php/TOC&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Finnegans Wake online oryginalny tekst książki 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.trentu.ca/faculty/jjoyce/fw-3.htm&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.trentu.ca/faculty/jjoyce/fw-3.htm&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.fweet.org/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.fweet.org/&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: CZAS - The TIME</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=241#241</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: CZAS - The TIME&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:58 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: blue&quot;&gt;CZAS&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-style: italic&quot;&gt; &lt;span style=&quot;font-size: 18px; line-height: normal&quot;&gt;Koncepcje czasu&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W fizyce klasycznej jest samodzielną wielkością niezależną od innych wielkości biegnącą w takim samym rytmie w całym Wszechświecie. W mechanice relatywistycznej czas stanowi czwartą współrzędną czasoprzestrzeni, jego upływ zaś zależy od obserwatora i jest różny dla różnych obserwatorów.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Jednym z tematów dyskusji filozofów i naukowców był m.in. spór o absolutny bądź względny charakter czasu.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Jak pisał &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Heidegger &lt;/span&gt;w swoim &lt;I&gt;Sein und Zeit&lt;/I&gt;, czas nie &amp;quot;jest&amp;quot; obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie; nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i &amp;quot;jest&amp;quot; on &amp;quot;wcześniej&amp;quot; od wszelkiej subiektywności oraz obiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego &amp;quot;wcześniej&amp;quot;. Jak więc czas w ogóle &amp;quot;jest&amp;quot;?
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wedle pitagorejczyka &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Parona&lt;/span&gt; czas jest czymś nieuporządkowanym, gdyż powoduje on utratę pamięci, zapominanie. W tym sensie czas jest bardziej przyczyną ginięcia, niż powstawania (Arystoteles &amp;quot;Fizyka&amp;quot; 222b). Dla samego Filozofa czas był jedynie ilością ruchu, odliczaniem poszczególnych momentów 'teraz' ze względu na 'wcześniej' i 'później'.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Św. Augustyn&lt;/span&gt; rozważa w XI księdze &lt;span style=&quot;font-style: italic&quot;&gt;Confessiones &lt;/span&gt;różne aspekty czasu. Wypowiada pogląd, że jest on bezcenny, nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością. Teraźniejszość (to, co istnieje materialnie) jest dla niego czasem zauważanym (choć nieuchwytnym), przeszłość (to, co istniało) - pamiętanym, a przyszłość (to, co będzie istniało) - oczekiwanym; waha się jednak, czy te dwie ostatnie odmiany gdziekolwiek jeszcze (już) istnieją. Z całą pewnością stwierdza zaś, że czas stworzył Bóg, który znajduje się poza nim.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Zdaniem &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Kanta &lt;/span&gt;(estetyka transcendentalna) czas i przestrzeń są apriorycznymi formami naszej zmysłowości. Mają one swoje źródło w podmiocie i stosują się do wszystkich zjawisk (tzn. zmysły dostarczają wrażeń już ukształtowanych czasoprzestrzennie). Czas (i przestrzeń) ukazują się nam w doświadczeniu jako realne, jednak podczas transcendentalnej analizy okazują się &amp;quot;być&amp;quot; idealne &amp;#8211; stają się niczym, gdy chcemy je rozważać niezależnie od doświadczenia.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Z kolei &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Bergson&lt;/span&gt; dokonuje istotnego rozróżnienia pomiędzy matematycznym, dyskretnym czasem (nauka) rozbitym na chwile i pojmowanym w sposób przestrzenny, a czasem &amp;quot;rzeczywistym&amp;quot;, czystym dzianiem się, ciągłością, która dana nam jest w introspekcyjnym doświadczeniu.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W koncepcji &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Husserla&lt;/span&gt; strumień czasu oglądany w swym czystym przepływie staje się tożsamy z samą świadomością (transcendentalną i absolutną). Ostateczne źródło czasu stanowi tym samym świadomość, która uobecnia się sobie samej &amp;#8211; będąc źródłem czasu jest źródłem wszelkiego istnienia nadając mu sens. &amp;quot;Ja jestem&amp;quot; = istnieje strumień świadomości, w nim Ja objawia się sobie samemu za pośrednictwem i pod postacią czasu.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Według &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Newtona&lt;/span&gt; istnieje tylko jeden, uniwersalny i wszechobejmujący czas &amp;#8211; płynie on w jednostajnym tempie i nic nie wywiera na niego wpływu. Jest więc absolutny i obiektywnie jednakowy w całym wszechświecie. George Berkeley oponował, iż bez umysłu, który by postrzegał ruch, sama idea czasu staje się zwykłą iluzją. Także Leibniz sprzeciwiał się teorii Newtona utrzymując, że czas jest porządkiem następstwa zdarzeń zachodzących w świecie - bez świata (zdarzeń) nie może być mowy o żadnym czasie.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-style: italic&quot;&gt;Szczególna teoria względności &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Einsteina&lt;/span&gt; wprowadziła do fizyki nowe pojęcie czasu. Okazało się, że upływ czasu zależny jest od prędkości układu odniesienia, w którym się go mierzy. Jeżeli znajdujemy się na powierzchni Ziemi i mija nas przyjaciel w statku kosmicznym poruszającym się z prędkością zbliżoną do prędkości światła, wydaje nam się, że jego zegar chodzi wolniej od naszego (dylatacja czasu). W życiu codziennym różnice te są niemierzalne, jednak w przypadku układów poruszających z prędkościami zbliżonymi do światła różnica pomiaru jest już bardzo duża.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-style: italic&quot;&gt;Ogólna teoria względności&lt;/span&gt; &lt;span style=&quot;text-decoration: underline&quot;&gt;Einsteina &lt;/span&gt;uwzględnia związek czasu z polem grawitacyjnym. Czas nie płynie już odrębnie, lecz jest związany jako czwarty wymiar w pojęciu czasoprzestrzeni. Zgodnie z podstawowym założeniem ogólnej teorii względności, grawitacja powoduje zakrzywienie czasoprzestrzeni. Zegary umieszczone w silniejszym polu grawitacyjnym chodzą wolniej, dlatego zegar leżący na powierzchni Ziemi chodzi wolniej, niż zegar umieszczony np. na szczycie wieży. Życie ludzi zamieszkujących wysokie Andy będzie trwało o kilka sekund dłużej niż życie ludzi na wybrzeżu Australii. Na co dzień różnice te są zaniedbywalnie małe, gdy jednak potrzeba bardzo dokładnego wyznaczania czasu i położenia, odchylenia te należy brać pod uwagę. Uwzględniono je na przykład w systemie GPS.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Jednostki podwielokrotne i jednostki wielokrotne czasu &lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
    * attosekunda = 0,000000000000000001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * femtosekunda = 0,000000000000001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * pikosekunda = 0,000000000001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * nanosekunda = 0,000000001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * mikrosekunda = 0,000001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * milisekunda = 0.001 sekundy
&lt;br /&gt;
    * sekunda (jednostka podstawowa w SI i CGS)
&lt;br /&gt;
    * minuta = 60 sekund
&lt;br /&gt;
    * kwadrans = 15 minut = 900 sekund
&lt;br /&gt;
    * godzina = 60 minut = 3600 sekund
&lt;br /&gt;
    * doba (dzień) = 24 godziny = 86400 sekund
&lt;br /&gt;
    * tydzień = 7 dni = 604800 sekund
&lt;br /&gt;
    * miesiąc = 28,29, 30 lub 31 dni = 2419200/2505600/2592000/2678400 sekund
&lt;br /&gt;
    * kwartał = 3 miesiące = 7257600(dla 28 dni)/7516800(dla 29 dni)/ 77760000(dla 30 dni)/83030400(dla 31 dni) sekund
&lt;br /&gt;
    * rok = 12 miesięcy = 365 lub 366 dni = 31536000(dla 365 dni)/31622400(dla 366 dni) sekund
&lt;br /&gt;
    * dekada = ~10 dni w odniesieniu do miesiąca albo 10 lat w odniesieniu do wieku
&lt;br /&gt;
    * wiek = 100 lat
&lt;br /&gt;
    * tysiąclecie (milenium) = 1000 lat
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ludziom do rachuby czasu służy kalendarz, a do odmierzania zegar, stoper lub klepsydra, można także odmierzać czas na podstawie ruchu słońca (zegary słoneczne).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Hipotetycznym kwantem czasu jest chronon.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Czas&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://pl.wikipedia.org/wiki/Czas&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: CZARNA ŚMIERĆ - BLACK DEATH</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=238#238</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: CZARNA ŚMIERĆ - BLACK DEATH&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:50 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: red&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Czarna śmierć&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Epidemia dżumy, nazywanej czarną śmiercią lub morową zarazą, przetoczyła się niemal przez całą Europę wywołując wszędzie panikę i przerażenie. Nikt nie czuł się bezpiecznie. Pierwszymi objawami choroby były: bóle głowy, dreszcze, poty wysoka gorączka. Dziś wierny, że tak zaczynała się jedna z postaci zwana dżumą gruczołową (dymieniczą). Na skórze pojawiały się zmiany krwotoczne, a po kilku dniach bolesne obrzmienia węzłów chłonnych (dymienice), które ropiały i pękały. Ongiś osobę z takimi objawami czekała niechybna śmierć.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Zawleczenie zarazy do Europy
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Pierwszy przypadek dżumy w Europie odnotowano w październiku 1347 r. W sycylijskim porcie Mesyna, do którego za­winęło dwanaście włoskich statków powracających z Morza Czarnego. Na ich pokładach znaleziono trupy członków załogo i pasażerów, a także chorych dogorywających z &amp;#8222;bólu przenikającego do szpiku kości&amp;quot;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Świadkowie tych wydarzeń nie znali przyczyn zarazy. Dzisiaj wiemy, co prawdopodobnie ją wywołało. Otóż na statkach żyły szczury. Obfite zapasy żywności, zgromadzone na daleką wyprawę, stwarzały im znakomite warunki bytowania. Kiedy statki zakotwiczyły w docelowym porcie nad Morzem Czarnym, miejscowe szczury wymieszały się z tymi ze statków. Wtedy przyszła kolej na pchły, przenoszące zarazki śmiertelnej choroby. Zaatakowały one szczury, w których gromadzi się zarazek - pałeczka dżumy. Żywiąc się krwią gryzoni, zarażały się chorobą, którą przenosiły na inne szczury. Kiedy szczu­ry zaczęły masowo ginąć, pchły znalazły sobie nowych żywicieli - ludzi. Żywiąc się krwią marynarzy i pasażerów, ich z kolei zarażały tą straszliwą chorobą.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Kiedy statki przypłynęły do Mesyny, szczury, które przeżyły, przedostały się na ląd, przenosząc również zabójcze pchły. Brudne, ciasne i zatłoczone porty Europy były znakomitym żerowiskiem zarówno dla szczurów, jak i pcheł. Gryzonie żywiły się odpadkami, same zaś były żywicielami dla pcheł. Gdy szczury masowo zdychały, pchły atakowały mieszkańców Mesyny.  W ten właśnie sposób, za pośrednictwem szczurów i pcheł - nosicielek pałeczek dżumy - czarna śmierć szybko się rozprzestrzeniała i zbierała miliony ofiar ludzkich.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Podczas epidemii umierało tak wiele osób, że chowano je w pospiesznie wykopywanych, zbiorowych grobach. Gdy nie nadążano z kopaniem mogił, pozostawiano zmarłych tam, gdzie dopadła ich śmierć
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Obecnie przypuszcza się, że ogniskiem choroby była Azja Środkowa, gdzie epidemia dżumy wybuchła w latach 30. XIV w. Stopniowo obejmowała ona Azję Wschodnią i Południową, zbierając śmiertelne żniwo w Chinach i Indiach. Następnie dotarła na bliski Wschód i do Afryki Północnej. Dopiero kolejnym etapem była Europa.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Niektóre regiony Europy, na przykład Skandynawia, zostały niemal całkowicie wyludnione po przejściu zarazy. Umierali wszyscy - biedni i bogaci, starzy i młodzi. Były jednak obszary w Europie, takie jak Mediolan i jego okolice, których epidemia dżumy nie dotknęła.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Ponieważ nieznane były prawdziwe przyczyny choroby nikt nie wiedział jak z nią walczyć. Medycy obmyślali najróżniejsze sposoby leczenia chorych, np. zalecali spanie raz na jednym, raz na drugim boku, i receptury lekarstw. Jedna z nich opisywała lek przyrządzany ze starego, dziesięcioletniego syropu, zmie­szanego z posiekanym wężem, odrobiną wina i sześćdziesięcioma innymi składnikami. Żadna ze stosowanych metod leczenia nie była skuteczna.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Szukano ratunku w religii. Uważano, że Bóg karze świat za jego grzechy. Na ulicach pojawiały się procesje biczowników, którzy nawoływali do pokuty i publicznie chłostali się nawza­jem skórzanymi biczami zakończonymi metalowymi kulkami. Wielu ludzi uciekało w panice z dotkniętych epidemią rejonów. Inni zamykali się w domach. Byli też tacy, którzy, przewidując nieuchronność rychłej śmierci, oddawali się zabawom i cieszyli życiem, póki mogli.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Tajemniczość czarnej śmierci wynikała z jej nieprzewidywalności. Ludzie nie rozumieli dlaczego w jednym mieście za­raza zabiła jedną dziesiątą mieszkańców, a w innym więcej niż połowę. Dzisiaj wiemy, że mniej więcej w tym samym czasie występowały różne jej postaci. Dżuma dymieniczna, której objawy opisaliśmy na początku, występowała najrzadziej. Miała jednak bardziej zabójcze siostry.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Dżuma płucna rozwijała się wtedy, gdy bakterie chorobotwórcze docierały do układu oddechowego. Chory miał wysoką gorączkę, suchy kaszel, napady duszności, w końcu obrzęk płuc, który powodował śmierć. Gdy bakterie dostały się bezpośred­nio do krwi człowieka, śmierć następowała jeszcze szybciej. Chory umierał w kilka godzin do chwili zarażenia. Ta postać nosi nazwę dżumy posocznicowej.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Zaraza powraca
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Epidemia czarnej śmierci wygasła około 1351 r. Według współczesnych badań oblicza się, że w Europie dżuma pochłonęła co najmniej jedną czwartą ludności.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Czarna śmierć odeszła, ale nie na zawsze. Kolejne wybuchy zarazy odnotowano w latach 1361, 1369 i później, w regularnych odstępach czasu aż do końca XV w. Z czasem przerwy między nawrotami epidemii stawały się dłuższe. Ostatni wielki wybuch zarazy w Anglii miał miejsce w 1665 r., kiedy to choro­ba pochłonęła około 100 tysięcy ofiar.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Świat do dzisiaj nie uwolnił się od dżumy. W końcu XIX w. ponownie pojawiła się w Azji, gdzie tylko w Indiach zabiła 6 milionów ludzi. W 1995 r. powróciła do Indii.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: EPIDEMIE</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=237#237</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: EPIDEMIE&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:49 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: red&quot;&gt;Epidemie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Epidemie są stare jak cywilizacja. W małych grupach łowców i zbieraczy, choroby i pomory miały ograniczony zasięg i z reguły nie przenosiły się na inne grupy ze względy na wzajemną izolację. Później epidemie pustoszyły cały znany świat; co było związane z rozwojem komunikacji.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
	
&lt;br /&gt;
	
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Jakich plag możemy się spodziewać w przyszłości i czy będziemy potrafili z nimi walczyć? A może grozi nam światowa epidemia, która zabierze równie krwawe żniwo jak średniowieczna dżuma?
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Pierwszy w literaturze europejskiej opis zarazy odnaleźć można w &amp;#8222;Wojnie peloponeskiej&amp;#8221; Tukidydesa. Była to tzw. dżuma ateńska (jednoczesne wystąpienie kilku chorób - ospy, duru plamistego, dżumy i czerwonki), która nawiedziła miasto w 430 r p.n.e. i pochłonęła tysiące mieszkańców Aten, w tym wielkiego polityka Peryklesa.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
-W 165 roku Rzym nawiedziła plaga - -prawdopodobnie wtedy po raz pierwszy w Europie krwawe żniwo zbierała odra- nie uchronił się przed nią także Marek Aureliusz. I prawdopodobnie była jedną z przyczyn upadku Imperium Rzymskiego.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Od VI do XIV wieku nastąpił stosunkowo długi okres spokoju, po którym przez kontynent europejski w latach 1348-1351 ponownie przeszła dżuma. Śmierć zabrała wówczas ok. &amp;#188; ludności (25 milionów). Kolejna plagą trwająca kilkaset lat była kiła, którą do Europy przywiozła wyprawa Kolumba, a która pozbawiła życia prawie połowę ludności Europy. Konkwistadorzy nie byli gorsi. Wraz z ich przybyciem pojawiły się takie choroby jak ospa, odra, dur plamisty - przedtem kompletnie nieznane w Nowym Świecie. Przyczyniły się one do upadku imperium Indian południowo - amerykańskich.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- W Rzeczpospolitej w okresie &amp;#8222;potopu&amp;#8221; ludność zmniejszyła się do połowy, nie tylko z powodu wojen, ale z głównie powodu dżumy. Przyczyną kolejnego pomoru była cholera, która dotarła do Europy z Indii w 1817. Do końca wieku XIX nastąpiło 6 pandemii cholery.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Na początku XX wieku wirus grypy tzw. hiszpanki (1918-1919), wywołał zachorowanie 150 milionów ludzi, a śmierć 20 milionów. Więcej niż zginęło na wszystkich frontach I-wojny światowej.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- To, że epidemie zbierały żniwo w ludziach - to oczywiste. Giovanni Boccaccio, włoski erudyta, pisarz naoczny świadek &amp;#8222;czarnej śmierci&amp;#8221; w swoim dziele &amp;#8222;Dekameron&amp;#8221; zauważył też inne konsekwencje. Opisał rozkład społecznych więzi (&amp;#8222;rodzina nie odwiedzała się, wszyscy bezlitośnie starali się, aby społeczeństwa z chorymi unikać&amp;#8221;), zmiany w zachowaniach ludzkich. Zwrócenie się - paradoksalnie ku sprawom świeckim i doczesnym (&amp;#8222;najlepszym lekarstwem na zarazę - jest nie myśleć o niej, pić tęgo, żyć wesoło, wszystkie swoje pragnienia zaspakajać&amp;#8221;)....
&lt;br /&gt;
______________________________________
&lt;br /&gt;
- O epidemii możemy mówić wtedy, gdy na danym terenie pojawi się jednocześnie lub w krótkich odstępach czasu wzrost zachorowań wśród ludności na określoną chorobę, najczęściej zakaźną. Jeżeli epidemia dotyczy całego świata nazywamy ją pandemią. Choroby występujące stale na danym terenie określamy jako endemiczne, np. malaria w niektórych rejonach tropikalnych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Choroby zakaźne - a co może się z tym wiązać &amp;#8211; epidemie, wywołują czynniki biologiczne; drobnoustroje np. bakterie i wirusy. Wirus po łacinie oznacza &amp;#8222;truciznę&amp;#8221;. Jest unikalnym organizmem. Składają się z kwasu nukleinowego (DNA lub RNA) otoczonego osłonką białkową. Aby rozmnażać się - potrzebują gospodarza, którego rolą jest produkcja potomnych (wirionów). Zależnie od rodzaju wirusa i odpowiedzi immunologicznej ze strony zaatakowanego organizmu - albo dochodzi do rozwoju choroby dającej się wykryć klinicznie, albo gospodarz toleruje wirusa i staje się jego nosicielem, albo zdrowieje, pozbywając się go, często przy okazji nabywając odporności na jego następny atak.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Bakterie są prostymi organizmy jednokomórkowe. Główna różnicą pomiędzy nimi a wirusami jest możliwość samodzielnego rozmnażania się i przekazywania materiału genetycznego. Niektóre bakterie wywołują choroby wydzielając toksyny do organizmu człowieka. Inne bezpośrednio atakują komórki naszego ustroju . Różne rodzaje bakterii niszczą bezpośrednio różne rodzaje komórek. Bakterie potrafią modyfikować strukturę swojej powierzchni i wymieniać materiał genetyczny, a to utrudnia leczenie. Występują wszędzie. Znaczna część bakterii to organizmy pożyteczne dla człowieka. Biorą udział w trawieniu, procesach gnilnych, dzięki której następuje rozkład martwej materii organicznej.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Długo nie wiedziano w jaki sposób rozprzestrzeniają epidemie. Zaobserwowano, że groźny może być kontakt z chorymi, dlatego lekarze nosili szczelne, długie szaty, a twarze kryli za maskami z długimi dziobami, w których umieszczono pachnące zioła. Jednak kroki milowe w zwalczaniu epidemii poczynili w XIX wieku: John Snow, który zauważył związek pomiędzy czerpaniem zanieczyszczonej wody z Tamizy, a rozprzestrzenianiem się cholery w Londynie. Był to początek sanitarnej rewolucji i zmian w systemach kanalizacyjnych i wodociągowych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Na stałe do historii weszli również Edward Jenner (1749-1823), który zastosował pierwszą skuteczną szczepionkę przeciw ospie i zapoczątkował rozwój immunologii, Ludwik Pasteur (1843-1910) i jego badania nad szczepieniami ochronnymi, które uzyskiwał z odpowiednio osłabionych zarazków oraz Robert Koch (1843-1910), który odkrył laseczkę wąglika oraz prątki gruźlicy.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Ważne również okazały się badania dr Listera (XIX wiek, lata 80 -te) nad antyseptyką (używanie podczas operacji środków bakteriologicznych) oraz aseptyką (używanie sterylnych narzędzi &amp;#8211; od 1910 r.).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Dzisiaj wiadomo, że większość chorób zakaźnych przyszła ze stodół, kurników czy zagród. Dżuma i dur plamisty, cholera rozwleczone zostały przez szczury i pchły. Odrą zaraziły nas psy, a ospą &amp;#8211; prawdopodobnie bydło - udomowione w Indiach. Trąd otrzymaliśmy od bawołów afrykańskich, a wirus grypy najpierw od chińskich kaczek, a później od świń. Również dzisiaj można zarazić się od owadów, czy małp (np. żółta febra, hiv).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Epidemie najszybciej rozprzestrzeniają się również drogą kropelkową (grypopodobne), pokarmową (dur brzuszny, zatrucia pokarmowe). Wiadomo, że szybkiemu namnażaniu się wirusów i bakterii sprzyja również ciepły klimat oraz różnego rodzaju katastrofy.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
...- W 1969 roku naczelny lekarz USA oficjalnie ogłosił koniec ery chorób zakaźnych. Np. w 1978 roku zrezygnowano np. ze szczepienia na ospę prawdziwą (zamrożone wirusy przechowuje się jedynie w laboratoriach w Waszyngtonie i Moskwie). Bardzo się mylono. Lata 80 i 90 przyniosły nie przyniosły co prawda nawrotu ospy, ale przyniosły AIDS. Wirus HIV charakteryzuje ogromna zmienność. Każda najdrobniejsza zmiana w otoczce białkowej powoduje &amp;#8222;zmylenie&amp;#8221; układu immunologicznego. Z bliska wygląda jak statek kosmiczny, zaopatrzony w śluzy mocujące. Za ich pomocą szybko i skutecznie przyczepia się do komórek organizmu. Przenosi się poprzez krew i spermę. Do tej pory zmarło już 25 milionów osób, do 2020 umrze 70 kolejnych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Bardzo groźne są też wirusy krwotoczne. Mimo prostej budowy (nikogo nie udają; wystarczy im zwykła białkowo - tłuszczowa osłonka) są bardzo agresywne i szybko rozprzestrzeniają się po organizmie. Cieszące się najbardziej ponurą sławą to Marburg przenoszony przez małpy, Lassa przez szczury i Ebola (w którego przypadku od chwili zakażenia do momentu śmierci mija czasem kilka godzin). Jego nazwa pochodzi od afrykańskiej rzeki, nad którą po raz pierwszy zlokalizowano ognisko epidemii. Nie wiadomo jak dostaje się do organizmu człowieka, ani jak atakuje, ale na pewno można się zarazić przez kontakt z płynami ustrojowymi chorego. U osób zarażonych występuje wysypka, biegunka, krwawe wymioty.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Jest też SARS (wirusowe zapalenie płuc, epidemia wybuchła pod koniec 2002, przenoszone prawdopodobnie drogą kropelkową, by go złapać wystarczy znaleźć się w pobliżu kaszlącego chorego. Do tej pory zmarło 774 osoby, i nie ma skutecznego leku ani szczepionki). Jak oficjalnie podała Światowa Organizacja Zdrowia żaden kraj nie jest bezpieczny. Obecnie prawie nie ma miejsca na świecie, gdzie nie panowałaby żadna epidemia, a jeżeli zostało to i tak poprzez globalną komunikację jest zagrożone.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Przypomnijmy krótko: 1346 - oblężenie przez Tatarów Kaffy; wojska chana Dżani Beka celowo przed swoim odwrotem katapultują do osady ciała zmarłych na dżumę, Pizarro podczas podboju Ameryki Południowej ofiarowuje prezenty zakażone wirusem ospy, 1797 - Napoleon podczas oblężenia Mantui próbuje zarazić mieszkańców leptospirozą,
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- Mimo, że 17 czerwca w 1925 roku w Genewie zostaje podpisana konwencja o zakazie rozprzestrzeniania i stosowania broni chemicznej i biologicznej. Jak zwykle to bywa nie zastosowali się do niej bioterroryści:
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- 1984 - Sekta Rajneeshee zatruwa bary sałatkowe w The Dallas w stanie Oregon. W wyniku zakażenia salmonellą zachorowało 751 osób. Celem terrorystów było uniemożliwienie udziału w lokalnych wyborach i przejęcie władzy. 1995 - japońska sekta Aum Shinrikyo próbuje rozpylić toksynę botulinową w tokijskim metrze (ich dziewiąta próba ataku - tym razem nieudana), 1998 - listy zawierające rzekomo bakterie wąglika trafiają do kilku szpitali w USA, 2001- tajemnicza osoba rozsyła z New Jersey pocztę skażoną przetrwalnikami wąglika.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Za: &lt;a href=&quot;http://www.2tvp.pl&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;www.2tvp.pl&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: RE: WYBRANE HISTORIE ZBIOROWEJ HISTERII</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=236#236</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: CO SIĘ WYDARZYŁO W SALEM?&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:48 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: red&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 28px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;CO SIĘ WYDARZYŁO W SALEM?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Dzieci dały początek sławnemu polowaniu na czarownice, które urządzono w Salem w stanie Massachusetts. W lutm 1692 grupa dziewcząt od dziewięciu do dwudziestu lat odwiedziła dom miejscowego pastora, aby posłuchać opowieści jego karaibskiej Tituby. Dwie najmłodsze dziewczynki wpadły w histerię, a reszta zaczęła je naśladować. Wśród okolicznej ludności zaczęły chodzić słuchy, że zostały opętane. Rozpytywane dziewczynki wskazały trzy sprawczynie: Titubę, Sarah Good - kobietę palącą fajkę I wdowę Sarah Osburne. W Salem panowały purytańskie obyczaje. Czy mogło być rzeczą przypadku, że Tituba była czarną kobietą wcale nie purytanką, że Sarah Good niepokoiła mieszkańców żebrząc od drzwi do drzwi, a Sarah Osburne żyła bez ślubu ze swym kochankiem ? Żadna z nich nie chodziła do kościoła. Nagle miejscową ludność ogarnęła mania poszukiwania czarownic. Aresztowano około czterystu osób. Niektórzy opuszczali okolicę, obawiając się, że ich także może dosięgnąć polowania. Przeżyli oskarżeni, którzy okazali skruchę denuncjując innych. Każdy, kto uparcie zaprzeczał podejrzeniu o czary, kończył na szubienicy.
&lt;br /&gt;
W sądzie w Salem rozgrywały się szokujące sceny. Czterech mężczyzn zeznało, że zuchwała, hałaśliwa karczmarka nazwiskiem Bridget Bishop ukazywała się im nocną porą, niekiedy w postaci małpy z noga koguta I ludzką twarzą. O jej własnym mężu mówiono, że miał ją za czarownicę. Wielu innych szanowanych do tej pory obywateli postawiono przed sądem na podstawie oskarżeń miotających się w konwulsjach dzieci. Wielu padło ofiarą tych sensacyjnych wydarzeń, choć liczba skazanych była niższa, niż zdarzało się to w podobnych przypadkach w Europie. Powieszono dziewiętnaście osób, a jedna zginęła przygnieciona ciężarem, odmawiając przyznania się do winy. W październiku szaleństwo minęło. Tragiczny rozwój wydarzeń doprowadził lokalna społeczność do opamiętania. Nadszedł dzień powszechnej żałoby I wszyscy próbowali zrozumieć, jak mogli trwać w podobnym zaślepieniu. Jeden z mieszkańców John Hale, który świadczył przeciwko Bridget Bishop, powiedział wówczas :
&lt;br /&gt;
&amp;#8220;Chodziliśmy w chmurach I nikt nie widział drogi&amp;#8221;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
PROCES ZOFII W GNIEŹNIE 1689 r
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W środę 16 marca 1689 roku przed burmistrzem Sępińskim stanął szlachcic Samuel Bieganowski i wniósł skargę przeciwko Zofii, żonie oberżysty Piotra oraz córce jego Dorocie. Sąd do wniosku przychylił się i nakazał aresztować oskarżone.Oto słowa wypowiedziane przez Bieganowskiego przeciwko Zofii i jej córce: &amp;#8220;Przyjąłem Dorotę, dziecko oberżystki Zofii, w charakterze pielęgniarki dla mojej córeczki. Powtarzała ona niejednokrotnie w obecności rozmaitych osób, które tu mogę wymienić, że matka jej /Zofia uczyła jej czarów i że bywała z nią wspólnie na Łysej Górze. W domu naszym wyczarowywała ku powszechnemu zdumieniu myszy i szczury i pokazywała ponadto rozmaite sztuczki. Niedawno temu pokazywała też między innymi mierzwę końską, przyniesioną z Łysej Góry. Matka zabraniała jej uczęszczania do spowiedzi i do stołu pańskiego...&amp;#8221; 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
To oskarżenie stało się początkiem procesu w którym córka oskarżała matkę. Zofia wszystkim zarzutom przeczyła, a pomówieniom córki nie było końca. Podczas przesłuchania Dorota twierdziła,że obok niej stoi szatan, jej oblubieniec z Łysej Góry. Rozpoczął się proces przeciwko Zofii. Trzydniowe tortury zrobiły swoje, 21 marca Zofia ostatecznie przyznała się do stawianych zarzutów a przy tym oskarżyła wiele osób, w tym 19 kobiet, z których 11 zamieszkiwało w Gnieźnie, 5 w Jankowie i 3 w Grzybowie. Następnego dnia oskarżona stanęła ponownie przed sądem. W protokóle podkreślono z naciskiem, że oskarżoną trzeba było wnieść do sali rozpraw, gdyż miała połamane członki. Zofia i złożyła przysięgę i zapewnienie, ze wszystko co powiedziała poprzedniego dnia jest prawdą. 24 marca został ogłoszony wyrok. Sąd uznał wszelkie stawiane Zofii zarzuty za dowiedzione, zwłaszcza cos się tyczyło fruwania na miotle, zaślubienia diabła i zatruwania ludzi proszkiem. I dlatego też powołując się na Boga i Trójcę Świętą, sąd postanowił, by Zofia została spalona na stosie.Natomiast jej córka miała być wyprowadzona razem z nią do miejsca egzekucji, aż do samego ogniska i przyglądać się spaleniu matki. Ponadto należało ją postawić według wyroku sądu pod pręgierz w Gnieźnie i biczować pięciokrotnie rózgami.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Dekret odnośny wydano z poleceniem wykonania wyroku mistrzowi, katowi Andrzejowi. Po przeprowadzeniu egzekucji dziewczyna miała być wydana ojcu, któremu nałożono obowiązek karania jej w każdy Czwartek na pamiątkę pięciu ran Chrystusa i cierpień matki boskiej bolesnej.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
DZIEJE KATARZYNY FUNC
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Dnia 25 września1652 roku niejaka Urszula, żona chłopa z Łężyc, zeznała przed Sądem Miejskim w Zielonej Górze, że przed pięciu laty Katarzyna Funck wzięła od niej jajo, a kiedy ona (Urszula) upomniała się o nie, otrzymała odpowiedź, że jajo to będzie ją drogo kosztować. Już następnego dnia zachorowała jej krowa. Choroba ta trwała osiem dni, w czasie których sierść opadła krowie do kolan, a pot jej cuchnął. Gdy w tej sytuacji owa Urszula poprosi1a o radę sąsiadkę, ta orzekła, że krowa jest zaczarowana. Ostatecznie w swej gospodarce doznała dużego uszczerbku: padły jej bowiem dwa woły, jedna krowa, a przez. dziesięć tygodni nie mogła zrobić masła. Dwa tygodnie przed Zielonymi Świętami młoda krowa goniła się jak wściekła. Ludzie radzili, aby ją wydoić przez muślin, a następnie muślin ten wrzucić do ognia. Tak się też stało, ale stara Funck pręcikiem ze starej miotły muślin z ognia wyciągnęła, przecięła go tasakiem, a następnie, wziąwszy w palce, przetarła nim krowie oczy i wówczas krowa dała trochę mleka. 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Kiedy przed rokiem Urszula piekła chleb, stara Funck wzięła ogień z pieca i rozrzuciła go po podwórzu. Od tego czasu przez cały rok piec dawał pieczywo złej jakości. Kiedy się na to poskarżyła, Funck odrzekła jej, że tak widocznie być musi. Ponadto zaś w roku 1652, gdy bydło po raz pierwszy zostało wygnane z obory, Funck obeszła je dookoła i od tego czasu nie szczęściło się Urszuli. Dwie krowy zrzuciły płód i do dziś nie mają cieląt, a stara groziła jej, że pożywienia i masła będzie miała tylko tyle, ile zmieści w dłoni. Na koniec Urszula zeznała, że Katarzyna Funck paliła latem ogniska na rozstajnych drogach, skąd potajemnie roznosiła ogień niektórym ludziom. Przeciwko Funck wystąpił jeszcze jeden świadek, który zeznał, że przed Bożym Narodzeniem ubiegłego roku żona jego trochę zasłabła. Na pomoc wezwał starą Funck, która przybywszy na miejsce, chorą wykąpała, a potem przy jej łóżku wygrzebała dołek, wkładała weń kamyczki wielkości fasoli i przykrywała je większym kamieniem wielkości dłoni. Na pytanie zeznającego, po co to robi, odpowiedziała, że podobnie jak ten duży kamień nie rozmnoży małych, tak samo jego żony w przyszłości żadna czarownica nie zaczaruje ani jej nie zaszkodzi. Przedtem jeszcze wbiła sierp w ścianę i przesunęła przezeń włosy jego żony, jak gdyby chciała je obciąć. Ponieważ Łężyce, jako wieś, której właścicielem było miasto, podlegały Sądowi Miejskiemu, proces toczył się w Zielonej Górze. Pierwsze przesłuchanie oskarżonej odbyło się 28 września 1652 roku. Starej Funck postawiono trzydzieści pytań opartych na zeznaniach świadków. Oskarżona odpowiadała jak na swój wiek zupełnie przytomnie i bez zarzutu. 0 przebiegu następnych przesłuchań nie zachowały się żadne wiadomości. Proces ciągnął się najprawdopodobniej przez cały rok 1653, w którym to czasie do aktu oskarżenia mogły dojść jakieś nowe, dodatkowe fakty. Reszty dopełniły tortury i stara Funck stała się ofiarą obłędnego zabobonu...
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
CZAROWNICA Z NEWBURY
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Incydent, do którego doszło w roku 1643, w czasie wojny domowej w Anglii, jest przypadkiem samosądu z nietypową metodą egzekucji czarownicy - rozstrzelania. Kilku maruderów armii Cromwella, dowodzonych przez Earla of Essex, dostrzegło w okolicach Newbury pewną kobietę, która zdawała się kroczyć po powierzchni wody - według wszelkiego prawdopodobieństwa przeprawiała się przez rzekę na szczudłach. Pojmawszy ową kobietę, żołnierze orzekli, iż jest czarownicą i &amp;#8220;postanowili postrzelać sobie do niej&amp;#8221;. Od tego momentu wydany drukiem opis całego wydarzenia przybiera całkiem baśniowy charakter. Czytamy, że &amp;#8220;chichocząc szyderczo i głośno, chwytała rękami kule i pożerała je&amp;#8221;. Na koniec jeden z żołnierzy ciął ją szablą w czoło, uznają to za metodę &amp;#8220;zdolną przemóc najsilniejsze nawet czary, po czym &amp;#8220;wypalił jej z pistoletu w ucho, na co upadłą ona i zmarła&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
MŁOT NA CZAROWNICE
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W roku 1474 dominikanin, Henryk Kraemer zostaje mianowany przedstawicielem Świętego Oficjum na południowe Niemcy. Był to człowiek o emocjonalnie zaburzonej osobowości, o wyobraźni opanowanej wywodami demonologów, a dumie upokorzonej przez drwiny. Postawił on sobie za cel znaleźć sposób na ratowanie zagrożonego Królestwa Chrystusowego na ziemi oraz demaskować i niszczyć wrogów zbawienia. Kraemer sądził, że wszyscy wrogowie ludzkości wzięli swój początek ze spółkowania z demonami, największą zaś winowajczynią była rajska pramatka. &amp;#8222;Jeśli Szatan tak łatwo skusił Ewę do grzechu, to ileż obecnie jej cór może mu się oprzeć?&amp;#8221;. A na skutek rozwiązłości ludzkiej, w której miały wieść prym białogłowy, Bóg odwrócił od ziemi zgorszone oczy, co dało więcej swobody szatańskim działaniom.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Na pierwszy ogień miały pójść tyrolskie czarownice. Ogień nie zapłoną, a doszczętnie wykpiony i upokorzony profesor Institor (jak zwykł się nazywać Kraemer) okrzyknięty został człowiekiem &amp;#8222;zdziecinniałym na skutek starczego uwiądu&amp;#8221;. Jednak nie on sam był w awangardzie; Jego brat zakonny Jacob Sprenger, borykał się z podobnymi problemami. I tak razem zaczęli zasypywać Innocentego VIII skargami i petycjami. A ten lubujący się w zbytku i rozpuście papież konformista, pozbył się natrętnych, nagabujących go fanatyków, za sprawa bulli z 1484,gdzie daje im apostolskie pełnomocnictwo do ścigania podejrzanych o uprawianie czarów, które &amp;#8222;przeszkadzają mężczyznom płodzić, a kobietom zachodzić w ciążę&amp;#8221;. A ich wydany w 1487 roku MŁOT NA CZAROWNICE stał się jednym z pierwszych międzynarodowych bestsellerów młodej jeszcze sztuki drukarskiej. Jego czytelnicy- członkowie społecznych elit- wielmoże kościelni i świeccy, prawnicy, sędziowie i urzędnicy, zyskali świadomość realnego zagrożenia ze strony wspólniczek Szatana. Książka ta była swoistym instruktażem, jak postępować z czarownicami. Każdy rozpalony stos miał potwierdzać prawdy zawarte w MŁOCIE, a ich liczba była kwadratem tych, które się odbyły.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Institoris i Sprenger na łamach swojego dzieła żądali kary śmierci za czary, powodujące impotencję i bezpłodność. Miała ona należeć się również za niezależne od czarów zapobieganie ciąży. Głównym zarzutem, który stawiali &amp;#8222;stosującym praktyki czarownicze&amp;#8221; położnym był ten, że zabijają nie ochrzczone dzieci, a przecież &amp;#8222;diabeł wie, że są one wyłączone od wejścia do Królestwa Niebieskiego z powodu kary potępienia albo grzechu pierworodnego&amp;#8221; IIII O ile wydaje się bardzo prawdopodobne, że położne mogły przekazywać wiedzę w sprawach antykoncepcji, lub tego, co za antykoncepcję uważano, to jednak obarczanie ich odpowiedzialnością za wszelką niepłodność, czy śmierć dzieci było absurdem. 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Czarownice obwiniane były też za męską impotencję. &amp;#8222;Młot na czarownice&amp;#8221; wymieniał kilka ich sposobów na &amp;#8222;bezpośrednie osłabienie siły członka, służącego płodzeniu&amp;#8221;. Tak więc w rezultacie, kobieta mogła zostać spopielona, bo sąsiadowi przestał stawać kutas. III
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Autorytety znajdą się na poparcie każdej tezy. Autorzy &amp;#8222;Młota ...&amp;#8221; znaleźli Terencjusza i Laktancjusza i ich wrogie kobietom sentencje. Nie na próżno szukali również w Biblii, zwłaszcza w Przysłowiach: &amp;#8222;Czym w ryju świni złota obrączka, tym piękna kobieta, ale bez rozsądku&amp;#8221;. Również w sprawie kobiecych łez obaj cytowali podłe słowa: &amp;#8222;Bo powiada Katon &amp;lt;&amp;lt;Gdy&amp;gt;&amp;gt;&amp;#8221;. Z drugiej strony brak łez był znakiem winy i czarownictwa. Ale na wypadek, gdyby czarownica płakała, dwaj sadyści wiedzieli co o tym sądzić: &amp;#8222;Ale co jeśli przez chytrość diabła, zdarzy się, że również czarownica płacze, boć przecie płacz, zmyślenie i oszustwo należą do właściwości niewiasty?&amp;#8221;. Uważali oni, że &amp;#8222;gdyby nie złość niewiast, pomijając już czarownice, świat pozostałby wolny od niezliczonych niebezpieczeństw&amp;#8221;. &amp;#8222;podniebienie jej, tzn. ich mowa, gładkie jak olej, lecz w końcu będzie gorzkie niby piołun&amp;#8221;. Ale nie tylko głos, także włosy predestynowały kobietę do obcowania z diabłem: &amp;#8222;inkuby wydają się bardziej niepokoić takie kobiety i dziewczęta, które mają piękne włosy,... gdyż poprzez te włosy pragną bądź przywykły bardziej rozpalać mężczyzn&amp;#8221;. Lęk przed silną kobiecą seksualnością, przed fizycznym pożądaniem &amp;#8222;które u nich [kobiet] jest nienasycone&amp;#8221; wielokrotnie znajduje wyraz w omawianym dziele.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W epoce Odrodzenia antyfeminizm uczonych zetkną się z antyfeminizmem ludowym. Królowało przekonanie o zasadniczym demonizmie natury kobiecej i wyrażało się w zalewem popularnej literatury, zrzucającej na kobietę wyłączną winę za wszystkie problemy. W obiegu były teksty wzywające do rozprawy z kobietami. Wizja czarownicy, która doprowadziła w konsekwencji do unicestwienia milionów ludzi, głównie kobiet, była wynikiem metod starannie obmyślonych przez czołowe umysły tamtej epoki. O dziwo jak bardzo rzadko próbuje się dociec tego, dlaczego akurat era nowożytna ze swym humanizmem, racjonalnym i naukowym sposobem myślenia zrodziła tego rodzaju masowe prześladowania, związane nierozerwalnie z irracjonalizmem i pełnym pogardy dla człowieka antyhumanizmem.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Elwira Chruściel
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.wiedzma.most.org.pl/pl/?co=wiedzmy&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.wiedzma.most.org.pl/pl/?co=wiedzmy&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: WYBRANE HISTORIE ZBIOROWEJ HISTERII</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=235#235</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: WYBRANE HISTORIE ZBIOROWEJ HISTERII&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:45 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: red&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;WYBRANE HISTORIE ZBIOROWEJ HISTERII
&lt;br /&gt;
EUROPA PŁONĄCYCH STOSÓW&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
ZACHODNIA I ŚRODKOWOZACHODNIA EUROPA
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ok. 75 % procesów o czary przypada na te obszary, w którego skład wchodziły Święte Cesarstwo Rzymskie, Francja I Szwajcaria, tutaj więc zdarzyły się polowania zakrojone na najszerszą skalę I największe wybuchy paniki.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Święte Cesarstwo Rzymskie
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W 1559 roku w skład cesarstwa wchodziły Niderlandy, Konfederacja Szwajcarska, część południowych Włoch, Czechy, Austria I Śląsk.od 1648 roku jego granice znacznie się kurczyły. Trudne jest więc ustalenie przybliżonej liczby procesów I ofiar polowania, jednak wielu badaczy twierdzi, że jest ona wyższa niż we wszystkich pozostałych częściach Europy łącznie. Na terenach niemieckojęzycznych landów Cesarstwa, liczbę procesów niektórzy oceniają na 30 000, a może I nawet dwukrotnie więcej. Jednym z najważniejszych powodów tak dużej koncentracji procesów mogła być polityczna słabość, a co za tym idzie bardzo słabe zabezpieczenie jedności prawnej, tak więc polowanie na czarownice łatwo mogło wymknąć się spod kontroli. Sytuacja taka pozwalała każdemu władcy, proboszczowi lub sądownikowi na &amp;#8220;palenie do woli&amp;#8221; a sędziowie niemieccy cieszyli się niesłychaną swobodą w prowadzeniu spraw. przykładem niezależności jurysdykcyjnej jest Furstpropstei w Ellwangen, niewielki obszar katolicki w pł-zach. częsci Niemiec, zupełnie niezależny od całej polityki zewnętrznej I kontroli kościelnej, skąd nie wolno było kierować odwołań do sądów wyższych. Miejsce to stało się więc obszarem najsurowszych polowań na czarownice w dziejach Niemiec, w latach 1611 - 1618 straciło tam życie ponad 400 osób.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Szwajcaria
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ocenia się, że na terenach Szwajcarii odbyło się 8800 procesów czarownic I stracono ponad 5000 skazanych. Konfederacja Szwjcarska była krajem pluralistycznym pod względem religijnym, kulturowym I językowym, kantony były także pod względem jurysdykcji autonomiczne, sytuacja ta umożliwiała więc utratę kontroli nad przebiegiem polowania. Najlepsza ilustracja surowości szwajcarskich polowań jest Pays de Vaud, gdzie ponad 90% sądzonych osób stracono, a ogólna liczba ofiar wynosiła ponad 2000.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Francja
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Tutaj procesy o czary trwały z przerwami w ciągu piętnastego I szesnastego wieku. Z biegiem czasu kompetencje trybunałów inkwizycyjnych zaczęły przejmować świeckie organa wymiary sprawiedliwości, ale inkwizycja nie zaprzestawała prowadzenia procesów na własną rękę. W latach 1500-1670 niemal każdego roku ginęło na stosie lub na szubienicy co najmniej kilka czarownic. Nie ulega wątpliwości, że niektóre z nich obarczono odpowiedzialnością za przypadki śmierci ludzi I zwierząt spowodowane ergotyzmem - chorobą nader częsta we Francji XVI I XVII wieku, a wywołaną spożyciem zboża zatrutego sporyszem.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
WYSPY BRYTYJSKIE
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Anglia
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W Anglii pierwszy wyrok śmierci na rzekomą czarownicę zapadł stosunkowo późno, bo dopiero w 1556 roku.żadkością było też stosowanie barbarzyńskich tortur czy masowych egzekucji. Największymi procesami na tych ziemiach miały miejsce w roku 1645 w Chelmsford, gdzie powieszono dziewiętnaście czarownic I w roku 1612 w Lancashire - dziewięć. Szacuje się, że suma ofiar śmiertelnych w Anglii nie przekroczyła prawdopodobnie tysiąca, co jest nieporównywalne z ogromem ofiar Francji czy Niemiec.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Szkocja
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Pod względem barbarzyństwa kraj ten dorównywał Niemcom, jedynie zacofanie techniczne ograniczało owo okrucieństwo, uniemożliwiało bowiem budowę coraz to bardziej wymyślnych narzędzi tortur.liczbę czarownic straconych w Szkocji ocenia się różnie. Thomas Ady mówi o 4000 ofiar, F. Legge ogłosił w 1891 roku, że w latach 1590 - 1680 skazano na śmierć 3400 osób, zaś George Black ocenia, że na stosach łącznie zginęło na tym obszarze ok. 4400.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Irlandia
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Mania polowań na czarownice niemal zupełnie ominęła Irlandię. Spowodowało to względna izolacja tego kraju, szczelna bariera oddzielającą rządząca mniejszość protestancką od przeważających liczebnie rzymskokatolickich rdzennych Irlandczyków, a także całkowity brak publicznych sporów I drukowanych polemik dotyczących czarów. W czasie, jaki upłyną od pierwszego w roku 1324 do ostatniego w roku 1711 procesu o czary, w Irlandii było ich nie więcej niż tuzin.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
SKANDYNAWIA
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Na tych terenach polowanie na czarownice było bardziej intensywne niż na Wyspach Brytyjskich. Ogólna liczba procesów w Dani, Norwegii I Szwecji- Finlandii wyniosła w przybliżeniu 5000, zaś około 1500-1800 zakończyło się egzekucją.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Dania jako pierwsza spośród krajów skandynawskich rozpoczęła polowania. Według najbardziej wiarygodnych ocen w państwie tym odbyło się 2000 procesów o czarownic I wykonano 1000 egzekucji. Liczby te porównywalne są w przybliżeniu z danymi ze Szkocji, która trzeba zaznaczyć liczyła sobie niemal dwukrotnie więcej ludności.
&lt;br /&gt;
W Norwegii procesy czarownic były mniej popularne I liczne niż w Danii. Przy o połowę mniejszej liczebności mieszkańców ogólna liczba ok. 750 procesów odpowiada liczbie procesów w Dani, lecz jedynie 25% podsądnych skazano na śmierć.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Szwecja dopiero pod koniec XVI wielu doświadczyła przypływu paniki. Rozprawy o czary rozpoczęły się w ósmym dziesięcioleciu I rzadko kończyły się wyrokami. Najbardziej spektakularnym było polowanie na czarownice na północy Szwecji w latach 1668 - 1676, gdzie stracono ponad 200 osób pod zarzutem brania udziału w sabacie, niezwykłość procesu który rozpoczął ten okres było to, że objęło ono wielką część dzieci, zarówno po stronie oskarżonych , jaki oskarżycieli.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Finlandia
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Historycy twierdzą, że polowanie na czarownice w tym kraju nigdy nie wymknęło się spod kontroli. Tutaj procesy rozpoczęły się później niż w innych częściach Skandynawii. Ogólna liczba procesów nie
&lt;br /&gt;
Przekroczyła najprawdopodobniej 500.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
ŚRODKOWOWSCHODNIA I WSCHODNIA EUROPA
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Węgry
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Tutaj w XV wieku czarostwo zostało zakwalifikowane jako forma herezji, W 1421 r. zaś Rada Miejska w Budzie zadecydowała, że czarownicy mają obowiązek noszenia żydowskiego kapelusza. Największe polowanie miało miejsce w Szegerinie w latach 1728 - 1729, gdzie stracono 34 czarownice, oskarżono je o spowodowanie gradobicia na winnice, a następnie o pakty z diabłem. Jednym z najciekawszych na Węgrzech było wierzenie, że czarownice zorganizowały się na sposób wojskowy, z diabłem w randze głównodowodzącego.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Rosja
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Nie dotarła tutaj teoria demonologiczna, przebieg polowań był więc stosunkowo łagodny.Procesy o maleficia miały w Rosji długą historię, w wiekach XI, XII, I XIII gdy na zachodzie takie procesy były rzadkością, dość liczne procesy mężczyzn I kobiet rzekomo posługujących się magią w celu sprowadzenia suszy miały prawdopodobnie miejsce właśnie w Rosji. I taka też interpretacja czarostwa pozostała, gdy na zachodzie szalał pościg za czcicielami szatana w Rosji karano za maleficia.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
POŁUDNIOWA EUROPA
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Hiszpania i Włochy
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Charakterystyczne było dla tych państw rzadkie występowanie oskarżeń o zbiorowy kult szatana. Ze sprawozdań wynika, że rzadkością też było stosowanie tortur. W Hiszpanii stosowano je tylko w silnych okolicznościach obciążających. Nawet podczas wielkiego baskijskiego polowania, obejmującego tysiące podejrzanych, inkwizytorzy tylko dwie oskarżone osoby poddali torturom. Względnie łagodne polowanie na czarownice na tych terenach mogło być wynikiem silnej centralnej kontroli. Istnieje również teoria Trewora- Ropera, iż polowanie w Hiszpanii miało tak łagodny przebieg, gdyż Hiszpanie całą swą wrogość kierowali nie przeciw czarownicom, lecz przeciw Żydom. Teza ta opiera się na przesłance, iż procesy o czary były jedynie manifestacją ogólniejszej społecznej potrzeby znalezienia kozła ofiarnego, odpowiedzialnego za trudności, oraz potrzeby odnalezienia ujścia napięć społecznych. 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
C.D.N.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: HISTORIA ZIOŁOLECZNICTWA</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=234#234</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: HISTORIA ZIOŁOLECZNICTWA&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:43 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: green&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 28px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Historia ziołolecznictwa &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
jest tak długa jak historia cywilizacji i choćby w najkrótszym zarysie warto się z nią zapoznać. Z egipskich papirusów oraz inskrypcji na ścianach grobowców i świątyń dowiadujemy się o ziołach stosowanych przez kapłanów przed pięcioma tysiącami lat. Sumerowie 5000 lat temu znali już właściwości lecznicze czosnku, mięty, rumianku, babki, piołunu. Najsumienniej przekazali je starożytni Egipcjanie. W tak zwanym papirusie Ebersa z Teb (1550 rok p.n.e.) wymienionych jest kilkaset roślin leczniczych wraz ze sposobami ich stosowania m.in. aloes, miętę, anyż.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Również kilkaset ziół leczniczych znano w Babilonii i Asyrii, wiedziano, jak je zbierać i suszyć. Co najciekawsze - wiele z tych wiadomości jest aktualnych do dziś. Roślinami leczniczymi interesował się nawet słynny prawodawca Hammurabi, żyjący około 1700 roku p.n.e. Ważnym ośrodkiem zielarskim były Indie, a wiedza medyczna stała tam na wysokim poziomie. Do dziś Europa zawdzięcza im dużą liczbę przypraw i produktów leczniczych: kminek, pieprz, kardamon, goździki i imbir. Chyba tylko tam wiedza ta była wyjątkowo silnie związana z wierzeniami i obrzędami religijnymi, a źródłem frapujących wiadomości z tej dziedziny są zwłaszcza święte księgi Wedy.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Chińczycy rozwinęli ziołolecznictwo na niezwykłym poziomie, a jego początki sięgają 4000 lat p.n.e.. Istnieją zapiski na kościach wróżebnych z II wieku p.n.e. o stosowaniu ziół w różnych schorzeniach. Chociaż liczba ziół, które początkowo opisywano była dosyć skromna, obejmowała około 300 gatunków m.in. rzewień, kamforę i żeń-szeń, ciekawy był ich podział na 3 klasy:
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
    * książęcą - zioła podtrzymujące życie, a nieszkodliwe dla organizmu,
&lt;br /&gt;
    * ministerską - zioła zwalczające ciężkie choroby i przywracające siły,
&lt;br /&gt;
    * asystencką - zioła leczące pewne choroby, ale trujące i nie nadające się do stałego użytku.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Chińczycy wierzyli, że przyroda kryje w sobie lekarstwo na każdą chorobę. Do dzisiaj cały naturalny sposób leczenia związanyz filozofią i religią Chin nazywa się medycyną chińską.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W starożytności między krajami Wschodu i Południa kwitł ożywiony handel i on to przyczynił się do rozpowszechnienia ziół. Żydzi, podobnie jak Arabowie, rozwinęli &amp;quot;przemysł kosmetyczny&amp;quot;, wytwarzając z roślin olejkodajnych wonności cenione nie mniej niż złoto. W księgach &amp;quot;Starego&amp;quot; i &amp;quot;Nowego Testamentu&amp;quot; można znaleźć kilkadziesiąt nazw ziół.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Początki wiedzy medycznej o ziołach w Europie pochodzą ze starożytnej Grecji. Mity starożytnej Grecji mówią o udziale bogów i herosów w przekazywaniu wiedzy medycznej opartej przede wszystkim na leczniczych właściwościach ziół a ich ślady odnajdujemy dziś w łacińskich botanicznych nazwach roślin, które czsto są to po prostu zlatynizowane nazwy greckie. Na przykład krwawnik to po łacinie Achillea - a więc ziele związane z Achillesem, bylica - Artermisia - z boginią Artemidą, kosaciec - Iris - z piękną Iris, boginią tęczy, zaś grzybień - Nymphanea - kojarzy się z nimfami nie tylko nazwą ale i urodą. W starożytnej Grecji szczególnie intensywnie wykorzystywano ich właściwości narkotyczne m. in. do celów obrzędowych oraz trujące. Wywarów z silnie toksycznych gatunków roślin używano do wykonywania wyroków śmierci.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Grecja była ojczyzną Hipokratesa z Kos ur. 460-377 p.n.e. zwanego &amp;quot;ojcem medycyny&amp;quot;. W swoim dziele &amp;quot;Corpus Hipocraticum&amp;quot; wymienia ok. 300 leków pochodzenia naturalnego w tym 200 leków pochodzenia roślinnego. W I wieku n.e. Plimusz Stary w swym dziele &amp;quot;Naturalis historia&amp;quot; opisuje aż 1000 gatunków roślin leczniczych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Podobnie było w starożytnym Rzymie. Gwiazdą pierwszej wielkości w zielarstwie w czasach rzymskich był Dioskurides Pedanios (I w.), Grek z pochodzenia, przyrodnik, &amp;quot;zatrudniony&amp;quot; jako lekarz rzymskich legionów. Napisał książkę &amp;quot;De nzateria medica&amp;quot; barwnie ilustrowaną, zawierającą opisy kilkuset roślin, wśród nich mnóstwa leczniczych, która stanowiła przez ponad tysiąc lat źródłowe dzieło dla wielu pokoleń botaników i lekarzy całego uczonego świata. Ostatnim wielkim znawcą leku roślinnego epokiantycznej, był Galen z Pergamonu (ur. ok. 130 roku- -200) przyboczny lekarz kilku cesarzy rzymskich m.in. Marka Aureliusza, który opisał ponad 400 roślin leczniczych w taki sposób, że stworzył podwaliny późniejszej farmacji. Jego wielką zasługą było stworzenie nowych postaci leku roślinnego: naparu, odwaru, nalewki, mazidła. Te postaci do dziś nazywają się galenowymi.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W średniowieczu Arabowie przekładali dzieła autorów starożytnych. Stosowali szereg nowych form leków i wprowadzili do lecznictwa europejskiego wiele środków leczniczych z Chin i Indii. W tym samym czasie mieszkańcy Europy częściej sięgali po czary i zabobony niż po sprawdzone leki ziołowe. Nauka i jej rozwój znalazł miejsce w klasztorach. Przyczynili się do tego zwłaszcza benedyktyni, którzy latami przepisywali ocalałe podczas wojen i najazdów księgi autorów, starożytnych. Uprawiali oni równeż zioła w wirydarzach, sporządzali maści, wyciągi, odwary i często byli jedynymi lekarzami, gdy grasowały zarazy i &amp;quot;morowe powietrze&amp;quot;. Wybitne zasługi dla zielarstwa położyli benedyktyni z Salerno w X-XI wieku. Dziełem ich był Regimen Sanitatis Salernitanorum, zawierający nie tylko cenne informacje o ziołach leczniczych, ale i przepisy dietetyczne. Wiele z nich przeniknęło do medycyny ludowej, która zaczęła się rozwijać w mniej magicznym, a bardziej racjonalnym kierunku. Zakonnicy nie ograniczali się do korzystania ze starożytnych przekazów greckich i rzymskich oraz własnych obserwacji, ale uzupełniali wiedzę, czerpiąc ją z arabskiego świata naukowego. W świecie tym wybitną postacią był Awicenna z Buchary (XI-XII wiek), a nieco później Ibn Al-Beitha, który opisał około 1400 roślin leczniczych, z których większość zbadał osobiście.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W dobie renesansu zielarstwo przestawało już być domeną zakonników. Pojawiać się zaczęli aptekarze, olejkarze, &amp;quot;łowcy ziół&amp;quot;, a przede wszystkim lekarze-botanicy. W XIII-XIV w. powstały w Europie pierwsze apteki, zwane początkowo &amp;quot;składami pieprzu&amp;quot; lub &amp;quot;sklepami korzennymi&amp;quot;, jako że oprócz ziół leczniczych handlowano w nich także przyprawami i pachnidłami. Pojawienie się w XV w. wynalazku druku bardzo przyczyniło się do rozpowszechnienia wiedzy medycznej - popularne stały się zielniki. Pierwszym drukowanym zielnikiem było włoskie Herbarium, wydane w Rzymie. Najbardziej znaną postacią tego okresu był Paracelsus (ur. w 1493roku) uważany za prekursora nowożytnej medycyny, choć interesował się również alchemią. Pragnął izolować z rośliny istotę leczniczą,czyli aktywną farmakodynamicznie substancję.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wyprawy żeglarskie Hiszpanów i Portugalczyków przyczyniły się do poznana i rozpowszechnienia nowych gatunków ziół i wiedzy botaniczno-medycznej z innych kontynentów. Wielkie odkrycia geograficzne tzn. odkrycie przez Kolumba Ameryki w 1492r. oraz znalezienie przez Vasco da Gama drogi morskiej do Indii Wschodnich w 1498r., przyczyniły się do wzbogacenia europejskiego zasobu ziół leczniczych. Z Ameryki pochodzą m.in. kakaowiec, ipekakuana, wanilia, papryka, ziemniak, tytoń i kukurydza. Natomiast droga morska do Indii ułatwiła transport wielu przypraw korzennych i leków.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W wieku XIX rozwój nauk przyrodniczych spowodował zwrot w zielarstwie. Prawdziwy postęp dokonał się jednak począwszy od XIX w., kiedy to poznano i rozpoczęto wyodrębnianie z ziół leczniczych substancji czynnych. Stosowany obecnie termin fitoterapia (phytotherapia) pochodzi od słów phyton - roślina i therapeuo - leczę, oznacza leczenie roślinami i powstał w końcu XIX w. w Niemczech. W 1785 r. William Withering opisał naukowo zastosowanie naparstnicy w leczeniu niewydolności serca. Z czasem odkryto, że jest to zasługą digoksyny oraz digitoksyny. W 1805 r. wyodrębniono z opium morfinę, w 1819 r. atropinę, w 1820 r. chininę. W 1830 roku Leroux izoluje z kory wierzbowej salicynę (prekursor aspiryny). &amp;quot;Złotaera leku roślinnego&amp;quot; trwała do lat trzydziestych XX wieku. Kiedy to w1935 roku Domagk zsyntetyzował sulfonamidy.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Po pewnym czasie zaczęto niestety lekceważyć zioła, wierząc tylko w najnowocześniejsze preparaty farmaceutyczne. Uznawanie leczniczych właściwości ziół było uważane za objaw zacofania, jeśli nie wręcz ciemnoty i zabobonu.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W ostatnim dziesięcioleciu XX wieku nastąpił ponowny zwrot - zioła zaczęły być modne, powracano w tym czasie do kuracji ziołowych. Okazało się, że wiele syntetycznych leków może przynieść oprócz korzyści także duże i nieodwracalne szkody dla organizmu.
&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;
Data aktualizacji:
&lt;br /&gt;
2002-08-10	
&lt;br /&gt;
 MediWeb
&lt;br /&gt;
zespół redakcyjny
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: RE: MEGALITY, OPIUM I KONOPIE. Część  I</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=233#233</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: Część II&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:41 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: green&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Część II
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
- PROBLEM FUNKCJI GLINIANYCH FLASZ Z KRYZĄ, FAJEK I ŁYŻEK.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W inwentarzach kultur związanych z ideą megalityczną, do których na terenie Europy Środkowej należy zaliczyć przede wszystkim kulturę pucharów lejkowatych, występują małe gliniane naczynia określane mianem &amp;#8222;flasz z kryzą&amp;#8221;. Występują w różnych formach na obszarze Europy od Bretanii na zachodzie po Wołyń na wschodzie i od południowej Skandynawii po Morawy. Nader ważny problem ich datowania a zarazem rozprzestrzeniania na tych terenach wymaga podjęcia odrębnych studiów wykraczających poza zakres niniejszego artykułu. Rzecz ujmując generalnie - pojawiają się one ok. połowy IV tysiąclecia p.n.e. Na Wyżynie Małopolskiej naczyńka te są charakterystyczne dla II , klasycznej fazy południowej grupy kultury pucharów lejkowatych i datowane na ok. 3640 - 3480 BC. Jest to okres początkowy w procesie wprowadzania tam nowego systemu gospodarczego i kulturowego oraz czas powstawania średniej wielkości trwałych osad a co za tym idzie stabilizacji i wzrostu populacji.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ich wysokość waha się od ok. 9 -18 cm. Na terenie Wyżyny Małopolskiej naczynia te zostały dodatkowo zaopatrzone w jedno ucho i z formalnego punktu widzenia są dzbanuszkami. Ornament pionowych nacięć na brzuścu naczyń oraz brak &amp;#8222;koronek&amp;#8221; (= kuliste lub płaskie dno) nie są bynajmniej przypadkowe. Wynikają bowiem ze ścisłego odwzorowania czynności wykonywanych na ich botanicznych pierwowzorach, tj. nacięć w celu uzyskania soku. Dodajmy, iż podobieństwa do makówek dopatrywali się badacze kultur śródziemnomorskich np. we flakonikach z epoki brązu (ok. 1700-1600 p.n.e.) z Bliskiego Wschodu, Cypru i Egiptu, w których jak wykazały specjalistyczne analizy znajdowało się opium. Neolityczne flasze z kryzą z terenów Europy Północnej i Środkowej również są mniej lub bardziej udatnymi wyobrażeniami makówek i jak się przypuszcza służyły one jako pojemniki do przechowywania opium. Do takich wniosków doszedł m.in. A.Sheratt (1991; 1994), analizując gliniane naczynia z grobów megalitycznych z Tovstrup, koło Ringkobing i zachodniej Jutlandii (Dania) datowanych na ok. 3600 l. p.n.e. Naczynka tego typu występują najczęściej w grobach kultury pucharów lejkowatych, zarówno w grobach płaskich jak i w grobowcach megalitycznych. Stanowią one wręcz standardowe wyposażenie zmarłych. Umieszczano je zazwyczaj przy głowie lub w okolicach pasa nieboszczyka. Znamy je również z terenów osad na południu Polski, np. z Ćmielowa - Gawrońca, Złotej, st. ,,Nad Wawrem&amp;#8221;, woj. świętokrzyskie itd., gdzie w inwentarzach ceramicznych stanowią znikomy ułamek procenta. Natomiast znaleziska licznych flasz z kryzą np. z osady w Annopolu na terenie Pojezierza Gostynińskiego mogą, jak sądzę, sugerować nie tyle masowe użytkowanie opium przez lokalną ludność kultury pucharów lejkowatych, co jego produkcję na eksport a więc istnienie tam dużych pól makowych. Domysły te muszą jednak zostać potwierdzone specjalistycznymi badaniami palynologicznymi.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ten typ naczyń glinianych zanika całkowicie wraz z upadkiem kultury pucharów lejkowatych. Pewne elementy (np. guzkowate dna) istnieją jeszcze na ceramice kultur amfor kulistych i złockiej na terenach Małopolski, lecz mogą one być jedynie dalekim i bezwiednie kontynuowanych ornamentem, niewiele mającego wspólnego z pierwotną funkcją &amp;#8222;flasz z kryzą&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Część ceramiki neolitycznej związana jest bezsprzecznie ze sferą kultową. Są to różnego rodzaju &amp;#8220;ołtarzyki&amp;#8221;, &amp;#8220;lampki&amp;#8221; i &amp;#8222;kadzielnice&amp;#8221; gliniane o oryginalnych kształtach. Występują głównie w neolicie Bałkanów i w epoce brązu znane są z terenów Grecji. Zdaniem A. Sheratta (1991), służyły one jako kadzielnice, na których w celach religijnych spalano substancje halucynogenne aby się nimi za pomocą inhalacji intoksykować. O ile uprawa maku i produkcja opium miały być &amp;#8220;wynalazkami&amp;#8221; neolitycznych ludów zachodniej Europy o tyle konopie przyszły ze wschodu Europy, gdzie znaleziono wiele tzw. &amp;#8222;kadzielnic&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W ornamentyce naczyń późnej fazy kultury pucharów lejkowatych pojawia się odcisk sznura, który dominować będzie na ceramice wielu kultur III tysiąclecia w środkowej Europie a także we wczesnym okresie brązu. A.Sheratt przypuszcza, iż rozpowszechnienie się ornamentyki naczyń wykonanej odciskiem sznura konopnego, jest efektem pojawienie się na większą skalę innego środka halucynogennego - Cannabis sativa. Jeśli hipoteza ta jest słuszna, oznacza to zarazem, iż już ok. 3000 lat p.n.e. konopie znały ludy wschodniej strefy protocywilizacji megalitycznej. Ornament ten jest podstawowym w kręgu kultur pasterskich ceramiki sznurowej. Domysł ten nie jest pozbawiony racji. Rezygnacja z opium na korzyść innych używek w tej części Europy, wiązała się bowiem z wielkim procesem przemian w tym regionie jaki miał miejsce w III tys. p.n.e. - z upadkiem społeczności neolitycznych i odejściem od rolnictwa. Przypomnijmy, że uprawa maku wymaga odpowiednich gleb, wielomiesięcznej pielęgnacji i ochrony zasiewów a zatem stacjonarnego osadnictwa. Uzyskiwanie soku makowego też jest zajęciem żmudnym. Zasadniczo odmiennie kształtuje się sprawa z konopiami, które zazwyczaj rosną dziko i to najczęściej w miejscach nawożonych naturalnie przez bydło koczowników. Były więc łatwiejsze do pozyskania. Interesująco przedstawia się mapa znalezisk resztek konopi z okresu neolitu wykonana przez W. Dörflera (1990). Znaleziska te dotyczą terenów podgórskich Karpat i Alp, a więc rejonów w których właśnie dominowała gospodarka pasterska.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Do wyżej wymienionej hipotezy należy jednak, moim zdaniem, zrobić zastrzeżenie, iż uprawa maku i konopi (?) znana już wczesnoneolitycznym społecznościom kultury ceramiki wstęgowej oraz wynalazek produkcji i użytkowania opium, marihuany i haszyszu, niekoniecznie musiały pojawić się w tym samym czasie. Wymienione rośliny (szczególnie konopie) użytkowane były również do innych celów niż intoksykacja (np. do produkcji oleju, sznurów, tkanin itp.). Być może w kręgu społeczności kultury pucharów lejkowatych, sądząc po flaszach z kryzą najbardziej zbliżonych swym kształtem do oryginałów botanicznych, pierwsi podjęli się produkcji opium mieszkańcy dzisiejszej Jutlandii i Szlezwiku - Holsztynu i stamtąd &amp;#8222;wynalazek&amp;#8221; ten powędrował dalej. Weryfikację tej opinii powinny przynieść specjalistyczne badania palynologiczne oraz chemiczne resztek roślinnych, datowania radiowęglowe i in.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Schyłek neolitu wraz z pojawieniem się pasterstwa przynosi bardzo wiele zmian w ówczesnych społecznościach, m.in. wynalazek rydwanu bojowego a także powszechne standardowe wyposażenie pochówków wojowników (tj. broń - łuk ze strzałami, topór kamienny, sztylet oraz zestaw naczyń). Wspomniany już badacz, A.Sheratt (1987) analizując funkcję tej ceramiki doszedł również do wniosku, że jej różnorodność dowodzi istnienia rytualnych uczt, podczas których pito napoje alkoholizowane (por. pierwsze na ziemiach polskich &amp;#8222;kieliszki&amp;#8221; ze Złotej sandomierskiej; Ryc. ).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 Tego typu uczty stanowią bowiem od najdawniejszych czasów istotną cechę obrzędowości i wręcz etosu indoeuropejskich wojowników i rycerzy oraz ich boskich patronów.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W inwentarzach kultury pucharów lejkowatych spotyka się fajki. Z osad tejże kultury z miejscowości Ćmielów i Złota na Wyżynie Sandomierskiej pochodzą dwie fajki gliniane. Podobne przedmioty odkryto m.in. na terenie Holandii i Niemiec. Jak wykazały specjalistyczne badania spektrograficzne osadów i gliny fajek z Ćmielowa i Złotej wykonane przez mgr inż. L.Koziorowską w 1995 r., nie były one narzędziami używanymi w odlewnictwie miedzi, które wówczas już znano. Wszystko wskazuje więc na to, iż służyły one do palenia roślinnych środków odurzających. 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ryc. 4. Fajki gliniane. Kultura pucharów lejkowatych. a- Ćmielów, st. Gawroniec, b- Złota st.Nad Wawrem.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Na taką możliwość wskazuje m.in. analogiczne znalezisko z pochówku kurhanowego z terenu Rumunii z III tys. p.n.e., gdzie odkryto &amp;#8222;główkę fajki&amp;#8221; zawierającą zwęglone nasiona konopi .
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W inwentarzach kultury pucharów lejkowatych występują także gliniane łyżki. Wszystkie te gliniane przedmioty (łyżki, flasze z kryzą, i fajki), moim zdaniem, mogły służyć do produkcji, przechowywania i konsumowania opium. 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ryc. 5. Pierwsze gliniane kieliszki. Kultura złocka. Złota, st. &amp;#8222;Nad Wawrem&amp;#8221; i Grodzisko I,jama 207. Wg. Z.Podkowińskiej (1953).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Do palenia opium natomiast podgrzewa się, ugniata, ostrożnie przypieka (patrz: gliniane łyżki!), zalewa wodą, i po pewnym czasie sączy. Przesącz zagęszcza się i rozlewa do małych glinianych garnuszków (patrz: flasze z kryzą!) i poddaje fermentacji trwającej kilka miesięcy. W tym okresie usunięte zostają resztki roślinne. Podczas tego procesu następują też istotne zmiany chemiczne. Oczyszczone opium jest masę plastyczną i aromatyczną. Przy paleniu (patrz: gliniane fajki!), w miejscu żarzenia się alkaloidy są niszczone. Niemniej pozostałe alkaloidy wchłonięte przez układ oddechowy efektywnie i szybko działają na organizm i psychikę człowieka. W tym kontekście dodajmy, że do prażenia (a nie palenia!) syropu makowego mogły służyć również gliniane wazy bogato zdobione pochodzące ze stanowisk megalitycznych z Francji (głównie Bretanii) datowane na IV tys. p.n.e. W użyciu mogły być także mieszanki różnych specyfików. W czasach historycznych bardzo często opium łączono z produktami konopi (ganja, charas, haszysz) i psiankowatymi, a także z żywicą kadzidlaną, olibanum, z kminkiem (Cuminum cyminum) i suszonymi owocami puree.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
MAK JAKO FENOMEN KULTUROWY I RELIGIJNY
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Aby zrozumieć sens i znaczenie neolitycznych obrzędów związanych z makiem musimy przeanalizować jego fenomen kulturowy i religijny w świecie śródziemnomorskim, gdzie istniał on od neolitu i rozwijał się aż do czasów pojawienia się chrześcijaństwa, i gdzie w starożytności roślina ta miała bardzo silny związek z kompleksem wierzeń &amp;#8222;Ziemia-Śmierć - Sen- Zmarli -Odrodzenie- Płodność&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Jak już mówiliśmy, opium używali już Sumerowie. Dowody znajomości opium oraz jego własności przetrwały na odkopanych na terenie dzisiejszego Iraku, tabliczkach glinianych pochodzących sprzed pięciu tysięcy lat. Znane ono było też Asyryjczykom, czego świadectwem jest m.in. wyobrażenie czczonej także przez Babilończyków asyryjskiej bogini Nisaby z wyrastającymi jej z ramion makówkami. Natomiast pierwsze znane zapisy dotyczące opium w starożytnej Persji pochodzą dopiero z VI wieku p.n.e. Nie brak o tym specyfiku przekazów zawartych w Talmudzie i Biblii. W egipskim papirusie Ebersa (ok. 1500 p.n.e.), wymienia się m.in. konopie i opium, które występuje pod nazwą seter-seref . Wedle mitów, przyrządzania opium miał w Egipcie uczyć zwykłych śmiertelników bóg Toth, występujący potem pod nazwą Hermesa Trismegistosa, boga wtajemniczeń i nauka tajemnych. W grobowcu faraonów z XVIII dynastii odkryto maść z zawartością morfiny będącej składnikiem opium, zaś na wisiorkach z wykopalisk w Biban-el-Molouk umieszczono podobizny makówek. Odkopane w Tel-el-Amarna wazy z błękitnej porcelany także przypominają ich kształt. Źródła pisane wskazują na rozpowszechnienie upraw maku i stosowania opium w Egipcie okresu grecko-rzymskich wpływów (od IV w. p.n.e.). W literaturze greckiej wzmianki na temat maku zamieścili Hezjod (VIII w. p.n.e.; w swojej Teogonii) i Homer (VIII w. p.n.e.; w Odysei IV, 220 n.). Przypuszcza się, iż homerycki nepenthes był właśnie sokiem makowym, opium, rodzajem wywaru zawierającego alkaloidy pospolitego maku lub wręcz preparatem haszyszu. W antycznej Grecji używano opium w celach kultowych podczas fumigacji świątynnych i wyroczni, ofiarowywano bogom i przyjmowano je jako środek odurzający podczas misteriów. Mak z winem i miodem dawano m.in. zawodnikom w czasie treningu przed Igrzyskami Olimpijskimi.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Szczególnie liczne materiały dotyczące interesującego nas zagadnienia pochodzą z terenu Grecji i to już z czasów epokiBogini z Ghazi brązu. W 1959 r. na Krecie w miejscowości Gazi k. Iraklionu odkryto w sanktuarium polnym pięć późnominojskich idoli, przedstawiających różne boginie. Największa z glinianych żeńskich figurek (77,5 cm wys.) wykonująca gest błogosławieństwa, posiada ozdobą głowy, składającą się z diademu, za który wetknięte są trzy makówki . Figurka ta liczy około 4 tys. lat. Farmakobotanik P. G. Kritikos odkrył, że makówki zdobiące głowę tej bogini mają nienaturalne nacięcia, karby ciemniej zabarwione, aby były lepiej widoczne. Pozyskuje się przez nie opium a to właśnie dla starożytnych miało wielki znaczenie. Makówki z nacięciami unaoczniają bowiem czcicielom dar bogini przedstawionej z zamkniętymi oczami i z wyrazem twarzy zdradzającym efekt działania narkotyku. Przypominają im o tego rodzaju przeżyciach, jakie zawdzięczali opium. Razem z figurynką archeolodzy odnaleźli również cylindryczne naczynie, które stanowiło wyposażenie świątyni bogini i zapewne służyło do przygotowywania inhalacji (lub prażenia soku makowego). Jest to jeden z wielu dowodów na to, iż w epoce kultury minojskiej opium używano do celów sakralnych. Mak zaliczyć należy do świętych roślin Minojczyków, albowiem zawarte w jego soku substancje traktowali oni jako symbol nieśmiertelności .
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Liczne wyobrażenia główki maku z tego okresu występują na terenie Grecji na ornamentowanych wazach, w elementach naszyjników oraz w formie główek szpilek wpinanych we włosy. Tabliczki gliniane odcyfrowane przez specjalistów również dowodzą istnienia w epoce późnomykeńskiej Krecie i w Pylos na Peloponezie rozległych upraw maku. Znaleziska w sanktuarium w Gazi pozwalają również domniemywać, że w okresie kultury minojskiej znany był sposób prażenia opium na rozgrzanych płytkach glinianych lub też w płaskich naczyniach.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wedle niektórych badaczy, ośrodkiem antycznej kultury makowej i produkcji opium był właśnie Cypr. W miejscowości Kition na tej wyspie, w prefenickich warstwach w czwartej świątyni odkopano cylindryczną bogato zdobioną fajkę do palenia opium. W świątyni 5 odkryto z kolei cylindryczną wazę podobną do naczynia z sanktuarium bogini w Gazi na Krecie, służącą do inhalacji lub prażenia.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Opium było dość szeroko stosowane w różnych dolegliwościach. Zalecali je i pisali o nim starożytni lekarze Hipokrates (VI/V w. p.n.e.), Heraklides (II w. p.n.e.), Teofrast z Erezos (ok. 370-287 r. p. n. e. ), Teokryt, Atenaios, Diagoras, Diokles i Andreas z Karystos a także &amp;#8220;ojciec botaniki&amp;#8217;&amp;#8217;, Pliniusz Starszy (23 -79 r. n. E.) traktując je głównie jako lek na różnego rodzaju bóle. Najbardziej znany lekarz i &amp;#8220;zielarz&amp;#8217;&amp;#8217; starożytnego Rzymu, Grek Dioskurides z Anazarbos, działający za czasów Nerona i Wespazjana, opisał diacodon, podstawowy syrop uzyskiwany z maku. Wszyscy wymienieni znali lecznicze, ale i toksyczne działanie opium i skutki, jakie powoduje. W Italii o roślinie tej wzmiankuje Wergiliusz (79 - 19 r. p.n.e ) a także Owidiusz w Metamorfozach. Dodajmy, iż pierwsze zapisy historyczne z Indii datowane są dopiero z VII wieku n.e. a na okres średniowiecza z Chin. Mak w Europie był symbolem marzeń sennych, a nawet śmierci. Bóstwa snu i śmierci sztuka grecka przedstawiała z wiankiem makowym na głowie, albo z pękiem maku w dłoni. Mak zarówno w poezji jak i w przysłowiach europejskich kojarzył się ze snem, letargiem, odurzeniem, obojętnością oraz nieświadomością. Starożytni znali dobrze nasenne, odurzające działanie soku makowego i niebezpieczeństwa z nim związane. Już w V w. p. n. e. Diagoras z Meles i później Erazistaratos z Chios (ok. 305-245 p.n.e.) zalecali całkowite unikanie stosowania opium w lecznictwie. Na niebezpieczne właściwości opium zwracali także uwagę lekarze z okresu V-II w. p.n.e. Słynny lekarz rzymski pochodzenia greckiego z początków naszej ery, Galen, poświęcił właściwościom maku i opium cały rozdział w swoim dziele Medicorum opera quae extant. Twierdzi on mianowicie, iż &amp;#8220;opium jest najsilniejszym z narkotyków, które paraliżuje zmysły i przyprawia o sen śmiertelny&amp;#8221;. Tenże Galen przepisywał opium m.in. na przewlekłe bóle głowy, zawroty głowy, epilepsje, astmę, kolki, gorączkę, obrzęki, trąd, melancholie i ,,dolegliwości kobiece&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Stąd też mak był atrybutem Hypnosa (Somnusa, boga snu) i Merpheusa (boga marzeń sennych) oraz Morfeusza (zsyłającego marzenia senne o ludzkich kształtach), Ikelosa i Fantasosa (zsyłających sny o zwierzętach i przedmiotach), Ojnejrosa (boga widzenia sennego), Hermesa Hypnodotesa (&amp;#8221;dawcy snu&amp;#8221;) i Hermesa Oneiropomposa (przewodnika po marzeniach sennych). W sztuce antycznej często przedstawiany jest mak jako symbol snu. Opium poświęcone było również w późniejszych czasach frankońskiemu Lollusowi (Löllus, Lullus) czczonemu w okolicy miasta Schweinfurt.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Spożywanie maku (a zwłaszcza jego preparatów) wywołuje senność i oszołomienie a tym samym łączy rzeczywistością żywych ze skrajnie odmiennym od niej światem ,,sacrum&amp;#8217;&amp;#8217;. Tak jak każdy inny narkotyk przenosi spożywającego w zaświaty. Mak nie bez racji był przypisywany niekiedy także bogowi śmierci. W mitologii greckiej mak poświęcony był Thanatosowi (bóg śmierci) i Nocy (Nyks). Również rzymscy bogowie Pluton i Mors noszą na głowie wieńce z maku. Mak jest atrybutem nocy (por. Owidiusz, Metamorfozy, XI, 592-615). Kraina snu i śmierci jest owładnięta śmiertelną ciszą . Owidiusz wspomina, iż maki nad rzeką Lete, która płynęła w Hadesie i należała do ziemi śmierci. Wergiliusz bardziej dobitnie łączy maki i piekielną (podziemną) rzekę. &amp;#8220;Lethae perfusa papavera somno&amp;#8221; [&amp;#8220;...maki, pogrążone w śnie letejskim&amp;#8221;] pisze. Usypiający mak, roślina śmierci, rosnąca przy rzece zapomnienia, która oddzielała świat żywych i umarłych, wyznacza granicę, po której przekroczeniu zbędna jest pamięć i wiedza pożyteczna w krainie żywych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W wielu kulturach mak znajduje również zastosowanie apotropeiczne poprzez jego związek rośliny ze śmiercią. Utrzymuje on na odległość wszelkie szkodliwe duchy, wampiry i demony. Pośredniczące właściwości maku czynią zeń roślinę o dwuznacznym charakterze. Ajtiologiczne wyjaśnienie pochodzenia rośliny również odwołują się do jej powiązań ze śmiercią. Już w starożytnych tradycjach znaleźć można opinię, że maki wyrastają z krwi zabitych wojowników bądź pokonanego smoka. Legendy chrześcijańskie opowiadały, iż kwiaty wyrosły z krwi ukrzyżowanego Chrystusa. Dlatego też stały się symbolem niewinnej śmierci , która wiedzie do nowego życia, do odrodzenia w nowej postaci. Dodajmy, że purpurowy mak od wieków symbolizował zmartwychwstanie. Praktykowane do dziś jedzenie potrawy z maku w czasie świąt (np. wigilia Bożego Narodzenia) jest w istocie poczęstunkiem dla przebywających w krainie śmierci. Słowiańskie pokarmy takie jak kutia, makówki, kluski z makiem, pieróg z makiem, strucla itp. konsumowane były jedynie w okresie świątecznych biesiad związanych z cyklem rocznym oraz świętami życia jednostki (np. dożynek, wesel, styp).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Makowi i jego pochodnym, podobnie jak i innym &amp;#8220;transporterom dusz&amp;#8221; w zaświaty do wszystkowiedzących zmarłych przypisywano szczególną rolę w zabiegach wróżebnych. Od dawnych wieków przypisywano makowi zdolność sprowadzania stanów profetycznych. Poddawanie się stanom zamroczenia narkotycznego było również powszechne we wszelkiego rodzaju wyroczniach. Makówki stale towarzyszą bogowi odurzenia Dionizosowi (Bachusowi) i jego erotycznym orszakom. Być może podczas dionizyjskich rytuałów i misteriów dodawano do wina opium. Jak przypuszczają niektórzy naukowcy, w skład napoju wtajemniczenia, używanego podczas misteriów eleuzyńskich, wchodził prawdopodobnie obok Claviceps purpurea i Mentha puegium także brunatny sok z maku. Makówki pojawiają się wśród symboli wskazujących na misteria eleuzyjskie (albo przynajmniej na przygotowania do nich). Mak miał sens podobny do zboża tzn. ewokowanie obrazu królowej świata podziemnego. Być może robiono z niego kykeon, eleuzyjski napój (odmienne stanowisko - co do użycia opium patrz: Wasson, Hofman, and Ruck 1978).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Symbolika płodnościowa maku ma źródło w plenności tej rośliny i w obfitości nasion wypełniających makówki Już kreteńsko - mykeńskie wizerunki bogiń z kwiatami maku świadczą o symbolice płodności tej bogatej w nasiona rośliny w świecie przedgreckim i wczesnogreckim. Także i w innych wątkach tradycyjnej mitologii pojawia się związek maku z płodnością. Niezwykłą urodzajność maku, który z jednego nasienia wydaje tysiące nowych ziaren, wykorzystywano, żeby wzbudzić taką samą płodność wszystkiego, co dopiero ma się urodzić. Stąd przypisany był starożytnym boginiom obfitości i płodności, Wielkiej Matki Traków (Cybele), rzymskiej Cererze i greckiej Demeter. Imię tej ostatniej bogini w piśmie linearnym B mogło znaczyć wręcz &amp;#8222;Pole makowe&amp;#8221;. W misteriach eleuzyńskich jako symbol ziemi, snu i zapomnienia (po śmierci i przed odrodzeniem) makówki ofiarowywano Demeter, bogini ziemi &amp;#8222;snopy i mak w obu trzymającej dłoniach&amp;#8217;&amp;#8217; (Teokryt, Bukoliki). Właściwości makówki należały do tajemnic Ceres, rzymskiej bogini urodzajów, wegetacji, uprawy roli. Pszenica dająca pokarm, i mak sprowadzający ,,małą śmierć&amp;#8217;&amp;#8217;, odzwierciedlały jedność życia i śmierci. Równie ważnym powodem wiązania maku z płodnością, było więc przywołanie obrazu śmierci, która poprzedza wszelkie narodziny. Roślina ta była też atrybutem innych bóstw opiekujących się kobietami, położnicami i matkami, np. Hery i Kybele a także dziewiczej Artemidy jako dawnego bóstwa płodności i opiekunki rodzących. Mak służył również w magii płodności i wróżbiarstwie (np. Telephilon, grecka wróżba miłosna z liści maku). Jeszcze dziś u muzułmanów za pomocą maku usiłuje się pokonać bezpłodność. W Grecji powszechnie dekorowano jego motywami posągi Demeter, Afrodyty, Apollina, Hadesa, Asklepiosa i innych bogów. Mak oznaczał miłość i rozkosz. Afrodyta (Wenus, Wenerze) miała pić napój makowy na swoim weselu z Wulkanem. Mak był afrodyzjakiem, który Rzymianie zalecali spożywać 1 kwietnia.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wedle niektórych chemików, lekarzy oraz publicystów, społeczności starożytnej Grecji, Rzymu i Egiptu dręczone były zjawiskiem masowej narkomanii typowym dla naszych czasów. Niestety, opinia ta jest anachronizmem i jednym z wielu przykładów psychologicznego zjawiska projekcji, tj. przypisywania ludziom pierwotnym i starożytnym mentalności i problemów współczesnych nam społeczności konsumpcyjnych. Halucynogeny w świecie społeczności pierwotnych zazwyczaj używano dla poważnych powodów, tj. dla kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi a nie dla przyjemności (Furst 1972, Harner 1973). W tym przypadku miały one niski potencjał uzależniający. Łatwo było też w takich warunkach uzyskać socjalną kontrolę nad obyczajem brania narkotyków. Kontrola ta, co warto podkreślić, jest efektywna nawet wtedy, gdy w grę wchodzą silnie uzależniające narkotyki takie jak opium. Chroni ona większość społeczeństwa od brania go dla przyjemności i jest ona dlatego skuteczna gdyż wiąże narkotyk z treściami symboliczno-rytualnymi, z sacrum. W źródłach antycznych brak jest opisu hedonicznego użycia opium, przyjemnościowego, &amp;#8222;dla rekreacji&amp;#8221;. Zdaniem włoskiego farmakologa P.Nenciniego badającego ten problem, starożytni nie gustowali w takiej konsumpcji nie tylko ze względu na to, iż dobrze znali i opisywali negatywne efekty opium wpływające na resocjalizację. Opium przede wszystkim dawało obojętność na życie, natomiast ostatecznym celem starożytnych było działanie, obiektywizm, racjonalizacja i pozytywne nastawienie. Z tego właśnie powodu opium nie było akceptowane przez starożytnych Rzymian. Wzorzec cywilizacji zachodniej wyraźnie skierowany jest przeciwko hedonistycznemu konsumowaniu tego psychoaktywnego środka. W tym zakresie istniał silny kontrast między starożytną Grecją a Chinami (tu aktywność i racjonalność - tam wschodnia bierność). Owa opozycja powodowała zupełnie inne podejście w antycznej Europie do spożywania opium i co dalej idzie - rozwoju opiomanii niż miało to miejsce w Chinach. Hedonistyczna konsumpcja opioidów nigdy się nie zadomowiła się w świecie antycznym. Efekt stuporu (osłupienia) spowodowany przez zażycie opium był natomiast wykorzystywany jako realistyczne odczucie śmierci w kultach tajemnych. To zjawisko bynajmniej nie było przyjemne dla mieszkańców świata zachodniego. Ze względu na agrarne pochodzenie użytku rytualnego, maki stały się także symbolem reinkarnacji. We wczesnych wiekach Imperium rzymskiego pochodne maku były przyjmowane w czasie tajemnych (misteryjnych) rytuałów. Odwracalne narkotyczne efekty opioidów pozwalały bowiem na &amp;#8220;realistyczne&amp;#8221; przedstawienie śmierci i reinkarnacji, jako zamierzone przez orfickie wierzenie o transmigracji dusz (Nencini 1979).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Historia stosowania opium w medycynie i rytuałach kultowych (i religijnych) wiąże się także ze starożytnym Egiptem i rytami wtajemniczającymi w śmierć, organizowanymi ku czci Ozyrysa, oraz z greckimi misteriami orfickimi. W tajemnych kultach, na które miały wpływ orfickie wierzenia w nieśmiertelność dusz oraz ich reinkarnację, stosowano ofiary z maków i przyjmowano pochodne maku, aby przedstawić akt picia letejskiej wody. Dlatego w tych kultach mak stał się czymś więcej niż tylko symbolem misterium narodzin, śmierci i odrodzenia utożsamianym z rytmem wegetacji. Był także symbolem śmierci i reinkarnacji. Symbolika reinkarnacji łączy bowiem, jak to zauważył P.Nencini, rozbieżność między pogrzebowym znaczeniem maków i ich używaniem jako symbolu płodności. Maki odgrywały ogromną rolę w rytach pochodzenia agrarnego. Stosowanie substancji psychotropowych w rytuałach religijnych należało do ściśle strzeżonych sekretów. Biały mak, będący źródłem niezliczonych nasion i soku narkotycznego, symbolizuje cykl śmierci i powtórnych narodzin w tajemnych kultach o pochodzeniu agrarnym. Cykl agrarny - jesień-zima -wiosna skorelowany został ze śmiercią tej rośliny, pobytem jej nasion w ziemi oraz wykiełkowaniem nowego białego maku. Los człowieka powtarza ten cykl w orfickiej koncepcji śmierci ciała, zstąpienia do świata podziemnego i wreszcie ponownych narodzin w nowym ciele. Zażycie opium symbolizuje śmierć zaś przebudzenie z działania narkotyku - powtórne narodziny. Zarówno użycie opium w celu leczniczych jak i rytualnych uzależnia. Nie dawało ono starożytnym społecznościom przyjemności lecz efekt wstrząsu psychicznego, doświadczenia śmierci. Badając pisane źródła antyczne Paolo Nencini, stwierdza dalej, że brak jest w nich wyraźnego opisu uzależnienia od opium. Wszystkie opisy dotyczą wyłącznie terapeutycznego i rytualnego jego spożywania. Tysiącletnie używanie opium spowodowało najwyżej pojawienie się garstki uzależnionych od tego narkotyku. Ówcześni ludzie nie widzieli fizycznego uzależnienia od stałego używania opium. Nikt z nich wręcz nie stwierdził takiego związku. Zatem musiał być to bardzo rzadki wypadek. Istnieje więc wyraźny kontrast między opinią o powszechności jego użytkowania a brakiem informacji o uzależnieniach. Dodajmy, iż dopiero Al- Biruni, arabski lekarz z końca X w., zamieszcza pierwszą w literaturze medycznej wzmiankę, która jest oczywistym, nie budzącym wątpliwości opisem zjawiska uzależnienia od opium oraz tolerancji tego narkotyku . Dowody na rytualne użycie maku są coraz bardziej rzadsze w późnych latach okresu rzymskiego. Używano je jako lekarstwo lecz nie do celów hedonistycznych. Apogeum tych praktyk było za życia cesarza Augusta a potem zjawisko to zanikło. W czasach późnego imperium rzymskiego odnotować można stopniowy zanik symbolicznego użycia maku. Od pewnego momentu trwa jedynie jego użycie medyczne. Św. Ambroży (IV w.), Marcellus Empiricus (IV-V w.), Izydor z Sewilli (VI-VII w.) - wszyscy oni wspominają opioidy ze względu na korzyści terapeutyczne jakie przynoszą one w różnych chorobach. Te wskazówki lekarskie opierają się na tradycji. Później maki przeniesione zostały przez Arabów na wschód. W Europie w tym okresie następuje moment zaniku. Nie wyklucza się, iż narodziny i ekspansja chrześcijaństwa miały związek z likwidacją opium. Mak był bowiem symbolem wierzeń konkurujących z pryncypiami wczesnego chrześcijaństwa. W szczególności wiara w reinkarnację była nie do pogodzenia z chrześcijańskim dogmatem zmartwychwstania. Mak reprezentował cykl życia powracającego i dlatego był nie do zaakceptowania przez chrześcijan. Rytualne użycie maku w kultach tajemnych całkowicie zanika, podobnie zresztą jak i te kulty, gdy zwycięża chrześcijaństwo walczące z całym pogańskim światem. Znika ono do czasu, gdy zastępuje go zwykła narkomania . W przedstawionym powyżej kontekście, mak i jego pochodne w społecznościach neolitycznych kultur megalitycznych w Europie przypuszczalnie również związane były z kompleksem wierzeń &amp;#8222;Ziemia - Śmierć - Sen- Zmarli -Odrodzenie (Reinkarnacja) - Płodność&amp;#8221; oraz wyobrażeniem Wielkiej Bogini, dominującego bóstwa neolitu Europy, będącej symbolem archetypu Wielkiej Matki. Umieszczanie glinianych pojemników z opium w grobach populacji protocywilizacji megalitycznej także nie jest bez znaczenia. Generalnie rzecz biorąc, obyczaj wkładania środków halucynogennych do mogił zmarłych kontynuowany od paleolitu do naszych czasów, wynikał również z troski o losy pośmiertne różnych elementów duchowych (dusz) zmarłego (szybka ich transportacja w zaświaty) i zapewnienia bezpieczeństwa żywym. Dodajmy, że jeszcze w XIX w. w kieleckim, w zachodniej Ukrainie i w Prusach, istniał zwyczaj sypania maku do trumny lub do grobu. Zabieg ów motywowano tym, że zmarły zajmie się liczeniem ziarenek maku i nie będzie szkodził żywym .
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
DZIAŁANIE OPIUM NA ORGANIZM I PSYCHIKĘ CZŁOWIEKA
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Z opium uzyskuje się różne biologicznie aktywne alkaloidy. Zawiera ono ich ok. 25, m.in. morfinę, kodeinę, tebainę oraz alkaloidy benzyloizochinolinowe (papaweryna, noskapina = narkotyna, narceina, nor-laudanosina, retikulina). Główną substancją biologicznie czynną jest morfina .
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Opium posiada zdecydowanie przeciwbólowym działanie. Stosowano go w celach zwalczania bólu cielesnego i duchowego, a także z biegiem czasu do celów politycznych, osobistych, a nawet zbrodniczych. Starożytność zdołała wypracować bardzo różne sposoby zażywania opium. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych była inhalacja jego oparów przez nos. Zażywano je także wewnętrznie w postaci soku, tabletek i innych preparatów oraz zewnętrznie jako czopków, maści, nacierań wszelkiego rodzaju oraz płynów - zwłaszcza przy chorobie oczu. W późniejszych czasach za pomocą opium leczono uspokojenie nerwów, katar, grypę, cholerę, reumatyzm, hipochondrię, nadpobudliwość, bezsenność, malarię, rozmaite bóle, gruźlicę. Było również środkiem łagodzącym kaszel. Morfina ma działanie uspakajająco - hipnotyzujące, narkotyczne, przeciwkaszlowe, tłumiące oddech i powodujące zaparcie, jest najlepszym, choć wywołującym groźne w skutkach przyzwyczajenie, środkiem przeciwbólowym. Przypisuje się jej także właściwości afrodyzyjne. Opium działa całkiem odmiennie niż morfina, ponieważ zawiera dużo alkaloidów dodatkowych. Należy do nich tebaina, środek pobudzający, który przeciwdziała morfinie. Papaweryna działa rozkurczowo a kodeina i noskapina silnie przeciwkaszlowo. Działanie opium na organizm człowieka zależne jest od zażytej ilości. Bywa dwojakie, łagodzi, wzbudza marzenia i usypia, lub też zabija. Od sposobu zażywania opium zależy szybkość i intensywność działania oraz jakość doznań. Opium zjedzone działa najwolniej, a jego efekt jest relaksujący i uspokajający. W przypadku palenia działanie jest nieco słabsze od oczekiwanego, gdyż pewien procent uchodzi z dymem lub się spala. Palenie opium może niekiedy wywołać zaburzenia wzrokowe i stany podobne do snu, który palacz pamięta i potrafi opisać. Opioidy (związki naturalne i syntetyczne mające morfinopodobne działanie) oddziaływują na mózg i system nerwowy głównie hamująco; osłabiają ból, większe dawki powodują senność, znika niepokój, panika i strach; obniża się temperatura ciała, ustępuje odruch kaszlu, zwalnia część oddechu; źrenice są zwężone, osłabia się odruch gotowości do szybkiej reakcji. Słabsze jest wydzielanie hormonów płciowych, zwiększa się natomiast wydzielanie prolaktyny i hormonu wzrostu. Naczynia krwionośne rozszerzają się, ciśnienie spada. Perystaltyka jelit staje się wolniejsza, mięśnie rozluźniają się, a zwieracze kurczą. Organizm &amp;#8220;zwalnia obroty&amp;#8221; i następuje stan krótkotrwałej hibernacji. Opium uzależnia fizycznie. Po zażyciu narkotyku źrenice maksymalnie się zwężają, natomiast podczas kryzysu są silnie rozszerzone. Narkomani długo zażywający opium mają żółte zęby, które szybko się psują i wypadają. Ponieważ opium uśmierza ból, nie czują tego. Skutki działania opium na psychikę opisywane były zarówno przez lekarzy jak i jego użytkowników, w tym XIX wiecznych słynnych pisarzy i poetów europejskich.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: MEGALITY, OPIUM I KONOPIE. Część  I</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=232#232</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: MEGALITY, OPIUM I KONOPIE. Część  I&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:40 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 1&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: green&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 29px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Megality, Opium i Konopie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;
Tematyka niniejszego artykułu należy do najrzadziej poruszanych w polskim piśmiennictwie archeologicznym. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Wymaga ona bowiem przede wszystkim badań interdyscyplinarnych. Stąd też w literaturze wzmianki o środkach psychoaktywnych ograniczone są wręcz do minimum lub ich w ogóle brak.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Problem narkomanii, który w ciągu ostatnich lat stał się poważnym wyzwaniem dla społeczeństwa polskiego, w świetle specjalistycznych badań nie jest bynajmniej czymś nowym. Historia narkotyków jest tak stara jak dzieje ludzkości. Na kilkaset tysięcy (do 800 tys.) gatunków świata roślinnego stosunkowo niewiele jest roślin odurzających, psychomometycznych, zwanych także psychodysleptycznymi, psychozomimetycznymi, halucynogenicznymi lub halucynogennymi. W swoisty sposób oddziaływają one na organizm i psychikę człowieka, wywołując halucynacje, stąd też potocznie nazywane bywają ,,roślinami narkotycznymi&amp;#8217;&amp;#8217;. Jak sądzą botanicy, prawdopodobnie liczba wszystkich dotychczas znanych nie przekracza 60 gatunków - i to zarówno roślin naczyniowych jak i plechowatych. Z tego zaledwie 1/3 z nich odgrywało i wciąż odgrywa większą rolę w dziejach ludzkości. Kontrowersyjnych zdaniem niektórych autorów, halucynogeny wręcz przyczyniły się wręcz do &amp;#8222;uczłowieczenia&amp;#8221; gatunku homo (McKenna 1993). To dzięki silnym środkom halucynogennym (LSD) zastosowanym we współczesnej psychiatrii udało się S.Grofowi, stworzyć swego rodzaju stratygrafię sfery nieświadomej ludzkiej psychiki. Z tych chociażby względów środki owe zasługują na naszą uwagę.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Do roślin i grzybów halucynogennych rosnących w Europie, które w czasach historycznych oraz w folklorze były użytkowane w różnych celach, należą m.in. dziędzierzawa (Datura stramonium), lulek czarny (Hyoscyamus niger L.), pokrzyk wilcza jagoda (Atropa belladona), mandragora (Mandragora officinarum), mak (Papaver somniferum L.), konopie (Cannabis sativa), tojad mordownik (Aconitum), wawrzynek wilcze .łyko (Daphne mezereum), muchomor czerwony (Amanita muscaria), grzyby psylocibidae i in. Jakie mamy dowody na stosowanie tych środków halucynogennych w pradziejach Europy, jakie były społeczne skutki tych praktyk i czy w ogóle istniał wówczas problem narkomanii? Aby zagadnienie owo przebadać, należy posłużyć się dotychczasową wiedzą botaniczną i farmakologiczną, mieć dowody palynologiczne (pyłki roślin psychoaktywnych odkrytych na stanowiskach archeologicznych, w grobach i naczyniach) i ślady substancji psychodelicznych. Ważne są analizy chemiczne, znajomość sposobów produkcji i technik narkotyzowania się, dane historyczne i etnograficzne dotyczące tego zjawiska oraz znajomość dzieł sztuki sakralnej i świeckiej powstałych pod wpływem halucynogenów. Najważniejsze są informacje medyczne (psychologia, psychiatria i in.) o działaniu poszczególnych specyfików na organizm ludzki i psychikę człowieka, gdyż to właśnie te działania były powodem użytkowania substancji psychotropowych w dziejach ludzkości. Dopiero w tym kontekście można próbować dociekać zasięgu tego zjawiska w kulturach prahistorycznych i jego ówczesnych społecznych skutków.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W czasach, gdy nie znano jeszcze rolnictwa i hodowli, ludzie przez dziesiątki tysięcy lat żywili się tym, co złowili lub zebrali w lesie. Wtedy właśnie w paleolicie i mezolicie &amp;quot;przetestowano&amp;quot; wiele roślin pod względem ich właściwości jadalnych. A przy okazji ujawniło się działanie halucynogenne wielu z nich. Najwcześniejsze dane pochodzą już ze starszej epoki kamienia. Dowodami na to są m.in. prahistoryczne dzieła sztuki.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ostatnie badania nad sposobem wykonania paleolitycznych malowideł jaskiniowych we Francji wykazały, że farby zastosowane do ich wykonania zawierały substancje halucynogenne, malowidła zaś tworzono biorąc farbę do ust, mieszając ją ze śliną i wydmuchując na ścianę jaskini. Efektem tej techniki malarskiej były wizje narkotyczne, uwidocznione potem na ścianach jaskini (m.in. skutek zatrucie tlenkami manganu).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Z kolei w Afryce najstarsze malowidła naskalne pochodzą z jaskini zwanej Apollo 11 w południowej Namibii. W 1969 roku znaleziono tam kilka malowanych kamiennych płyt, które datowane są na co najmniej 26 tys. lat. Jedna z płyt przedstawia dziwna postać zwierzęcia z nogami człowieka. Jak wskazują badania etnograficzne plemienia Buszmenów, tego typu postacie: pół zwierzęta, pół-ludzie są typowe dla wizji występujących u szamanów w stanach transowych. Na malowidłach południowo-afrykańskich bardzo często występują figury geometryczne: kraty, zygzaki, kropki i linie faliste. Badania neuropsychologiczne wykazały, że tego typu geometryczne obrazy zwane entoptykami ukazują się bardzo często ludziom w transie. Sądzi się zatem, że figury geometryczne przedstawione na tych i wielu innych malowidłach i rytach skalnych przedstawiają wizje, jakie pojawiają się w czasie transu spowodowanego tańcami rytualnymi lub też są efektem działania środków halucynogennych. Analogicznie interpretowane są motywy sztuki z epoki kamienia w tym też z kręgu europejskich kultur megalitycznych. Podobnie o znakach symbolicznych w europejskich kulturach megalitycznych twierdzi Z. Krzak (1994). Sądzi on bowiem, iż nie mają one odpowiedników w świecie realnym. Najbliższą natomiast analogią dla nich są psychogenne fosfeny, tj. znaki ekstatyczno - wizyjne, które subiektywnie można wywołać w człowieku m.in. środkami mechanicznymi, chemicznymi, zmęczeniem, oraz narkotykami. Rola transu i tzw. &amp;#8222;stanów odmiennej świadomości&amp;#8221; miała i ciągle ma podstawowe znaczenie w wielu kultach przeszłości i teraźniejszości .
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wśród rysunków naskalnych z Tassili z terenów Sahary datowanych na późny neolit znajdują się przedstawienia tańczących w ekstazie postaci antropomorficznych z halucynogennymi grzybami oraz postać szamana z głową w formie łba pszczoły. Z jego ciała wyrastają grzyby. Trzyma je również w swoich dłoniach. Z Bałkanów z kręgu neolitycznej kultury Vinča, pochodzą natomiast kamienne rzeźby grzybów. Z kolei na epokę brązu datuje się ciekawy posążek będący obecnie w posiadaniu Muzeum Archeologicznego w Atenach. Przedstawia on kobietę z dzieckiem w ręku. Głowa dziecka przyozdobiona jest kapeluszem grzyba. Wiele wizerunków grzybów halucynogennych, zapewne muchomorów (Amanita muscaria), odkryto w Skandynawii. Wyobrażano je m.in. na brzytwach z okresu brązu służących do celów kultowych (inicjacje, ofiary, obrzędowe ścinanie włosów ludzi i zwierząt). Istnieje ponad 50 różnych gatunków halucynogennych Amanita muscaria występujących na terenie Europy, Azji, Afryki i Ameryki Płn. Spożywanie grzybów Amanita muscaria (muchomor czerwony), Amanita pantherina (muchomor plamisty) lub też dzikiego rozmarynu (Ledum paluste) zmieszanego z aromatycznym mirtem (Myrica gale), było nie tylko źródłem halucynacji dla wczesnośredniowiecznych społeczności skandynawskich, ale jak się przypuszcza, także sposobem osiągania stanu osławionej furii wojennej Wikingów. W czasach przedchrześcijańskich muchomor czerwony powszechnie stosowano w trakcie obrzędów religijnych (głównie typu szamańskiego) na prawie całym obszarze Eurazji - od Skandynawii po Kamczatkę oraz w Ameryce Płn.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Bardzo ważnymi dowodami dla rozważań o halucynogenach w prahistorii są znaleziska pyłków (nasion) roślin halucynogennych odkrytych na stanowiskach prahistorycznych, zwłaszcza w grobach. Najstarsze pochodzą z Szanidar (Irak) a związane są już z człowiekiem neandertalskim. Inne odkryto w grobie kapłanki z wczesnego neolitu w Çatal Hüyük (Turcja), na megalitycznym stanowisku &amp;#8220;La Houque Bie&amp;#8221; na wyspie Jersey koło Wielkiej Brytanii oraz wielu innych z późniejszych epok.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Silne odurzenie znane było zarówno w starożytnym Egipcie jak i w Mezopotamii o czym świadczą ówczesne dokumenty. Z recepty mezopotamskiej zapisanej na glinianej tabliczce pochodzi jeden z pierwszych opisów organizmu człowieka będącego pod wpływem środków psychotropowych. Symptomy (ucieczka myśli, oczy w słup) oraz użycie korzeni lukrecji jako antidotum będącego tradycyjną odtrutką przy zatruciu bieluniem dziędzierzawą lub konopiami, zdaniem współczesnych badaczy, wyraźnie wskazują na działanie alkaloidów z grupy tropanów i na opium lub konopie.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Badania tej problematyki wykazują iż różnego typu narkotyki stosowane były zarówno przez ludy starożytne jak i nowożytne w obrzędach religijnych i magicznych. Znali je m.in. Indianie obu Ameryk, Grecy, Asyryjczycy, Chińczycy, Persowie i Hindusi itd. U tych ostatnich bogowie Haoma i Soma byli uświęconymi roślinami halucynogennymi stosowanymi od kilku tysiącleci w kulcie. Rośliny psychoaktywne miały swój udział również w obrzędach pogrzebowych. Psychoaktywny lulek czarny (Hyoscyamus niger L.), który znany był już w epoce brązu w rejonie Alp, przypuszczalnie używali wczesnośredniowieczni Rusowie w trakcie pogrzebu opisanego przez arabskiego kupca i podróżnika Ibn Fadlana. Napój uwarzony z tej rośliny serwowano niewolnicom zabijanym w ofierze dla zmarłego wielmoży. W uzupełnieniu dodajmy, że europejskie czarownice z czasów renesansu używały właśnie lulka czarnego oraz belladonny, mandragory i datury do produkcji tzw. &amp;#8220;maści do latania&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Psychogenne obrazowanie było doznawane przez ludzi we wszystkich kulturach i wszystkich okresach ludzkiej historii. Badaczka E. Bourguignon (1977) stwierdziła wręcz, że ponad 90% spośród rozpatrywanych przez nią 488 społeczności znało zinstytucjonalizowane formy i metody zmieniania stanów świadomości. Środki te były niejako wmontowane w owe kultury i miały sankcje religijne. Społeczności pradziejowe i tzw. prymitywne spożywały narkotyki podczas najważniejszych uroczystości religijnych oraz w obrzędach przejścia (narodziny, inicjacje, pogrzeb). Z czasem narkotyki zastąpiono napojami alkoholowymi (miód, wino i piwo). Te ostatnie produkowano m.in. z zboża skażonego halucynogennym sporyszem. Halucynogeny odegrały ogromną rolę w szamanizmie, obrzędowości i sztuce religijnej. W późniejszych czasach miały niemały wpływ na wielkie procesy społeczne, rewolty i polowania na czarownice. Są one także źródłem wielu baśniowych motywów. Przykładem mogą być postacie krasnoludków, które są efektem zjawiska mikropsiji i makropsji jakie m.in. pojawia się po zjedzeniu muchomorów czerwonych.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Desakralizacja środków halucynogennych a następnie hedonistyczne ich użycie jest podstawową i główną przyczyną pojawienia się problemu masowej narkomanii w dziejach ludzkości. Święte rośliny i psychoaktywne substancje pozbawione sankcji religijnych, zakazów i nakazów kontrolowanych przez daną społeczność, znalazły się w sferze &amp;#8222;profanum&amp;#8221;. Z kolei wyłącznie przyjemnościowa ich konsumpcja (&amp;#8222;bez wewnętrznych hamulców&amp;#8221; i kontroli społecznej) zrodziła uzależnienia, śmiertelne choroby oraz niekorzystne społeczne i ekonomiczne konsekwencje.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W niniejszych rozważaniach zwrócimy uwagę na dwie rośliny, z których już od neolitu wytwarzano substancje psychoaktywne - mak i konopie. Jednocześnie stwierdzamy, iż jest to pierwsza w fachowym piśmiennictwie polskim publikacja dotycząca tzw. archeologii narkotyków.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
MAK I JEGO POCHODNE
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Mak jest rośliną jednoroczną występującą w wielu odmianach w wielu rejonach świata. Spośród ponad stu gatunków maku wymienić należy mak polny będący pospolitym chwastem zbożowym i mak lekarski (siewny; Papaver somniferum L.). Mak od najwcześniejszych czasów miał uniwersalne zastosowanie jako środek leczniczy, żywnościowy i narkotyczny. Najwcześniejsze europejskie znaleziska resztek tej rośliny sprzed 6050 lat odkryto na stanowiskach grupy Rhine-Meuse kultury wstęgowej rytej z Basenu Paryskiego z Francji. Młodsze, gdyż pochodzące z okresu 3500-2500 l. p.n.e. (inne datowanie 4200 p.n.e.- Rudgley 2002) znaleziono w połowie XIX w. w Hiszpanii w Cueva de los Murciélagos (Jaskini Nietoperzowej) w Almeria. Odkopano tam szkielety z resztami dobrze zachowanych odzieży oraz kuliste kosze zawierające główki maku. Znaczne ilości ziaren maku a także zupełnie dobrze zachowane jego główki należące do szlachetniejszej, uprawianej postaci maku znaleziono również w XIX w. we wczesnoneolitycznych budowlach palowych w Robenhausen w Szwajcarii oraz na stanowiskach w Steckborn, Niederweil, Moosseldorf. Wiek znalezisk z okolic Mediolanu (Lagozza), Francji (Sabaudia) i Szwajcarii. Roślina ta znana była na południu Polski już w okresie neolitu. Ziarna maku (Papaver somniferum L.), które zmieszane były z nasionami pszenic pierwotnych, niewielką ilością ziaren żyta i chwastów odkryto na stanowisku kultury ceramiki promienistej w Zesławicach, pow. Kraków. Dalsze dowody rozprzestrzenienia się maku w krajach europejskich pochodzą z okresu brązu i żelaza. Z polskich stanowisk kopalnych pochodzą znaleziska nasion maku (Papaver somniferum L) z Biskupina i z Mogiły (Nowa Huta; okres późnorzymski), gdzie wystąpiły m.in. z halucynogennym lulkiem (Hyosciamus niger L.).
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Z maku lekarskiego (siewnego; Papaver somniferum L.) otrzymuje się olej oraz opium. Opium produkuje się specjalną metodą ze zgęszczonego soku makowego. W tej procedurze od czasów starożytnych do dziś nic się nie zmieniło. Najstarsze dane pochodzą z Mezopotamii, gdzie już Sumerowie uzyskiwali sok maku z naciętych makówek, zbierany potem następnego dnia rano. Grecki lekarz Dioskurides (I w. n.e.) dokładnie i po raz pierwszy w historii przedstawił ten proces w swojej pracy o środkach leczniczych: ,,Ci, którzy chcą uzyskać sok, powinni po osuszeniu rosy ostrożnie naciąć gwiazdeczkę nożem, ale tak, by nie wszedł on do środka, a torebkę naciąć płytko pionowo po bokach, po czym wypływającą łzę wprowadzić palcem do naczynia i po niedługim czasie czynność powtórzyć, bo sok jest bardzo gęsty i następnego dnia znów się tam znajdzie. Następnie należy go ugnieść w starym moździerzu, uformować pigułki i przechowywać&amp;#8217;&amp;#8217; (Księga IV, rozdz.65; za: Rätsch 1992). Za opium uważa się właśnie surowe białe mleczko, które wypływa po nacięciu nie rozerwanej główki Papaver somniferum. Sok szybko zmienia barwę na czerwonobrunatną (brunatną), tężeje i gęstnieje na powietrzu. Tworzy lepką i gumowatą masę o ostrym zapachu, która z czasem twardnieje. Z jednego hektara zasiewów otrzymuje się ok. 8,5 - 9 kg surowego opium. Dane te dają nam pojęcie o ewentualnych areałach zasiewów maku w okresie neolitu, a także mogą służyć do obliczenia pojemności &amp;#8222;pojemników&amp;#8221; na opium i np. dać odpowiedź na pytanie, jakiej wielkości musiało być pole maku, z którego zebrane opium wypełniło dany &amp;#8222;pojemnik&amp;#8221;.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
 
&lt;br /&gt;
c.d.n.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: LATAJĄCY HOLENDER</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=231#231</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: LATAJĄCY HOLENDER&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:38 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: yellow&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 28px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;LATAJĄCY HOLENDER&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Legenda, która ma swój początek w XVII wieku, kiedy pewien statek żeglował z Amsterdamu do Batawii (obecnie Dżakarta) na Jawie. Jego kapitanem był nieustraszony i doświadczony wilk morski, Holender Hendrik Van der Decken. Legenda głosi, że Latający Holender przynosi nieszczęście, a jego widok zwiastuje śmierć. Najpełniejszą wersję legendy o Latającym Holendrze podał Frederick Marryat w powieści Okręt widmo.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Legenda 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Rejs przebiegał gładko, aż do Przylądka Dobrej Nadziei w Afryce, gdzie rozpętał się straszliwy sztorm. Na nic się zdała walka z żywiołem i wszelkie próby dalszej żeglugi, ale Van der Decken za nic miał gorące prośby marynarzy, którzy błagali go, by zatrzymał żaglowiec. Kapitan miotał obelgi, bluźnił Bogu i przysięgał, że dopłynie do Zatoki Stołowej mimo burz.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wtem na pokładzie ukazał się niebiański przybysz, nie wiadomo &amp;#8211; sam Bóg czy anioł pański? Van der Decken jednak nie oddał mu należnej czci i w zapamiętaniu wypalił do niego z pistoletu. W odpowiedzi gość oznajmił surowo, że kapitan i jego statek już nigdy nie zaznają spokoju. Będą żeglować po morzach przez całą wieczność, przynosząc nieszczęście wszystkim, których spotkają. Tak też się stało. Kiedy pomarli wszyscy marynarze, statek-widmo z załogą złożoną z ruchomych szkieletów nadal żeglował po morzach pod dowództwem nieśmiertelnego kapitana Van der Deckena.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Wydarzenia i relacje świadków 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Można by potraktować dzieje kapitana jako piękną i patetyczną legendę, która zainspirowała słynną operę Richarda Wagnera Der fliegende Höllander w 1843 roku, gdyby nie to, że wiele osób, zdrowych na umyśle, twierdzi, że widziało ten przeklęty statek.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Najwięcej doniesień pochodzi z Przylądka Dobrej Nadziei. W marcu 1939 roku, Helene Tydell oraz grupa około 60 urlopowiczów z Zatoki Błędnej w pobliżu Przylądka, dostrzegła Latającego Holendra, sunącego wolno po morzu w bezwietrzny dzień. Po chwili żaglowiec znikł nagle na oczach obserwatorów. We wrześniu 1942 roku, pewna rodzina obserwowała go przez kwadrans z tarasu domu w Mouille Point w Kapsztadzie. Płynął w kierunku Zatoki Stołowej, pozostawiając za sobą dziwną poświatę.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Statek i jego kapitana widziała także, w lutym 1857 roku załoga statku &amp;quot;Joseph Somers&amp;quot; u brzegów wyspy Tristan da Cunha na południowym Atlantyku. Wkrótce na statku Joseph Somers wybuchł pożar, w którym straciło życie wielu członków załogi. Najsłynniejsze spotkanie z Latającym Holendrem także zakończyło się nieprzewidzianą tragedią. Doszło do niego 1 lipca 1881 roku na wodach australijskich, między Melbourne i Sydney. W grupie 13 obserwatorów żaglowca był wówczas szesnastoletni książę Jerzy, który wstąpił później na tron brytyjski jako Jerzy V. Służył jako aspirant na HMS Baccante. Statek-widmo jednak zobaczył z pokładu HMS Inconstant (na który go przeniesiono, kiedy Baccante miał problemy ze sterem) i opisał to spotkanie w dzienniku pokładowym. Według księcia, Latający Holender lśnił dziwnym czerwonym blaskiem, a jego maszty, reje i żagle były dobrze widoczne. Przyszły król nie był pierwszym członkiem załogi, który wypatrzył statek. Marynarz, który twierdził, że jemu przypadł ten ponury zaszczyt, spadł z masztu następnego dnia i poniósł śmierć na miejscu.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Naukowcy o Latającym Holendrze 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Naukowcy twierdzą, że zamiast Latającego Holendra widywano zapewne miraże prawdziwych statków, płynących w oddali. Świadkowie jednak konsekwentnie mówią o starym żaglowcu, który zdecydowanie różni się od współczesnych jednostek pływających i bardzo przypomina siedemnastowieczne statki holenderskie pływające do Indii Wschodnich, takie jak Latający Holender.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Motyw Latającego Holendra w kulturze 
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
    * Dwie książki Briana Jacquesa: Castaways of the Flying Dutchman i jej sequel The Angel's Command. W tej adaptacji, kapitan przeklął Boga za niedoskonałości swego statku, w konsekwencji Anioł Pański przyniósł mu wieść o czekającej go karze.
&lt;br /&gt;
    * Piosenka Rockin' Chair grupy The Band.
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Latający Holender&amp;quot; pojawia się w filmach Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka i Piraci z Karaibów: Na krańcu świata.
&lt;br /&gt;
    * Film (1995) Josa Stellinga (De Vliegende Hollander)
&lt;br /&gt;
    * Utwór zespołu Jethro Tull z albumuStormwatch.
&lt;br /&gt;
    * Piosenka zespołu The Band (Rockin' Chair).
&lt;br /&gt;
    * Obraz Alberta Rydera w Smithsonian American Art Museum w Waszyngtonie.
&lt;br /&gt;
    * Piosenka niemieckiej grupy Von Thronstahl.
&lt;br /&gt;
    * Komiks Carla Barksa pt The Flying Dutchman.
&lt;br /&gt;
    * Komiks Romano Scarpy pt. &amp;quot;Okręt Widmo&amp;quot; (wł.Paperino e la leggenda dello &amp;quot;Scozzese Volante&amp;quot;)
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Coffee shop&amp;quot; w amsterdamskiej dzielnicy uciech.
&lt;br /&gt;
    * The Homeward Bounders, książka Diany Wynne Jones.
&lt;br /&gt;
    * Flying Dutch, parodia opery Wagnera, dzieło Toma Holta
&lt;br /&gt;
    * Gra zwana &amp;quot;Holendrem&amp;quot; autorstwa Amiri Baraka
&lt;br /&gt;
    * Piosenka Tori Amos
&lt;br /&gt;
    * Jedna z atrakcji Wesołego Miasteczka Six Flags Over Georgia.
&lt;br /&gt;
    * Piłkarz holenderski Dennis Bergkamp cierpi czasami na aviofobię, z tego powodu bywa żartobliwie nazywany &amp;quot;nie latającym Holendrem&amp;quot;.
&lt;br /&gt;
    * Sławny zawodnik amerykańskiej ligi baseballa Honus Wagner był nazywany przez prasę &amp;quot;Latającym Holendrem&amp;quot;.
&lt;br /&gt;
    * Holenderski K-1 mistrz kickboxingu Remy Bonjasky jest znany jako &amp;quot;Latający Holender&amp;quot; z powodu jego wysokich uderzeń kolanami.
&lt;br /&gt;
    * W grze video Alone in the Dark 2, Latający Holender to statek piracki z jednookim kapitanem i widmową załogą.
&lt;br /&gt;
    * Legenda została sfilmowana w Pandora and the Flying Dutchman z Avą Gardner i Jamesem Masonem.
&lt;br /&gt;
    * Richard Voorhees, postać z serii sci-fi Juliana Maya Saga of Pliocene Exile, wybrał Latającego Holendra jako swoje nowe wcielenie i przestał występować w tym cyklu.
&lt;br /&gt;
    * Time's Fool, nowela Glynna Maxwella, przenosi akcję legendy do XX-wiecznego nocnego pociągu.
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Latający Holender&amp;quot; to slogan reklamowy linii lotniczych KLM.
&lt;br /&gt;
    * Latający Holender to nazwa widmowego pirata występującego w wielu dcinkach SpongeBob Squarepants.
&lt;br /&gt;
    * Latający Holender to maskotka Hope College w Holland w stanie Michigan.
&lt;br /&gt;
    * Latający Holender to maskotka Lebanon Valley College w Annville, w stanie Pensylwania.
&lt;br /&gt;
    * Latający Holender był maskotką Hofstra University dopóki nie zastąpiono go maskotką &amp;quot;Pride&amp;quot;.
&lt;br /&gt;
    * W brytyjskiej książce dla dzieci i opartym na niej serialu Captain Pugwash występuje statek zwany &amp;quot;Flying Dustman&amp;quot; (&amp;quot;Latające Prochy&amp;quot; w sensie: prochy ludzkie).
&lt;br /&gt;
    * Jedna z tras narciarskich na szczycie w Keystone Resort jest nazywana Latającym Holendrem.
&lt;br /&gt;
    * Latający Holender to ważna część twórczości scenicznej komika francuskiego De cape et de crocs.
&lt;br /&gt;
    * W noweli Larry Nivena Protector występuje rasa kosmitów Latający Holender, znanych również jako Vanderveckeni.
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Latający Holender&amp;quot; to nazwa fast-foodu w Castletownbere w Irlandii.
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Latający holender&amp;quot; &amp;#8211; tytuł piosenki polskiej grupy Kult z albumu Tata2 z 1996 roku.
&lt;br /&gt;
    * &amp;quot;Latający Holender&amp;quot; - tytuł piosenki grupy Pijani Powietrzem z płyty &amp;quot;zawieszeni w czasie i przestrzeni&amp;quot;
&lt;br /&gt;
    * Motyw Latającego Holendra pojawił się w jednynm z odcinków Scoobiego-Doo.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Holender_%28legenda%29&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Holender_%28legenda%29&lt;/a&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
.
&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.fotosik.pl&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://images43.fotosik.pl/9/a029f828ed7da1e5.gif&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
</description>
</item>
<item>
	<title>&lt;B&gt;AKADEMOS&lt;/B&gt; :: ŻYD, WIECZNY TUŁACZ</title>
	<link>http://word.power-forums.com/viewtopic.php?p=230#230</link>
	<description>Autor: &lt;a href=&quot;http://word.power-forums.com//profile.php?mode=viewprofile&amp;u=2&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Plezantrop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Temat: ŻYD, WIECZNY TUŁACZ&lt;br /&gt;
Wysłany: Pon Kwi 14, 2008 1:37 am (GMT 2)&lt;br /&gt;
Temat Odpowiedzi: 0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="postbody"&gt;&lt;span style=&quot;color: yellow&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 28px; line-height: normal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Żyd Wieczny Tułacz &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Ahaswerus, Aswerus&lt;/span&gt; &amp;#8211; legendarna postać Żyda, który miał znieważyć czynnie Chrystusa, idącego z krzyżem na Golgotę. Ukarany został za to wieczną tułaczką po świecie.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
Najdawniejsza legenda odnosi się do człowieka, który nie mógł stracić życia, ponieważ zgubił śmierć. Błądzi w nieskończoność, oglądając troski i radości innych ludzi, sam skazany na wieczną kontemplację w oczekiwaniu końca świata.
&lt;br /&gt;

&lt;br /&gt;
W 1228 roku legenda rozwija się dzięki relacji benedyktyna, Matthieu Pâris, zapisanej przez niego na podstawie wypowiedzi armeńskiego biskupa przebywającego z wizytą w klasztorze. Biskup opowiedział o tym, że w czasie drogi krzyżowej odźwierny Poncjusza Piłata, Rzymianin imieniem Cartaphilus, popchnął Chrystusa i spytał go dlaczego się zatrzymuje. Chrystus miał odpowiedzieć:
&lt;br /&gt;
- Idę jak jest zapisane, niebawem odpocznę, ale ty będziesz wędrował aż do mojego powrotu.
&lt;br /&gt;
Biskup miał gościć przy swoim stole i rozmawiać z Cartaphilusem, który ochrzczony przybrał imię J